Amerykański Vogue, chcąc iść z duchem czasu oraz zmaksymalizować potencjał swoich pokaźnych archiwów, udostępnił je w formie cyfrowej. Niejednej fashionistce przejdzie dreszcz po plecach na myśl, że może mieć dostęp do dowolnego numeru począwszy od roku 1892 aż do dziś. Niestety kolejny dreszcz wywoła cena za tę niewątpliwą przyjemność – koszt rocznej subskrypcji to 1 575 $.

Vogue to niekwestionowana biblia mody. Przez dziesiątki lat na łamach tego wydawnictwa definiowały się styl, smak i elegancja. Jakkolwiek wielu czytelników nie waży się wyrzucić ani jednego z zakupywanych przez lata numerów, to przypuszczam, że nikomu nie udało się zgromadzić całości.

Wcyfrowej bibliotece można przejrzeć, strona po stronie, kilkaset numerów. Subskrybent może przeczytać dowolny tekst, obejrzeć każdą fotografię, okładkę oraz publikowane reklamy. Wyszukiwarka sortuje treści zarówno wg marek, nazwisk projektantów, fotografów i innych osobistości, jak i wg koloru, materiału, stylu danego ubrania. Vogue nie poskąpił zbiorów i na pewno znajdą się pasjonaci, którzy nie poskąpią grosza na subskrypcje. Ci, dla których wydanie ponad 1 500 $ na przeglądanie magazynu o modzie jest lekką ekstrawagancją, pozostaje dziewięćdziesięciosekundowa prezentacja projektu.