1. Skarpetki lub cieliste rajstopy ze szwem do sandałów albo peep-toes. W przypadku peep-toes można pozwolić sobie na rajstopy ze specjalnie wyciętymi palcami (do kupienia np. w KappAhl albo H&M), ale sandały to buty stworzone dla bosych stóp.

2. Zły rozmiar ubrania. Za mały strój podkreśla wszystko, co chcesz ukryć, a za duży ukrywa wszystko, co chcesz podkreślić. Czy nie lepiej znać swój rozmiar i się go trzymać?

3. Wszystkie najnowsze trendy na jednej osobie. Totalny brak wyobraźni i kreatywności – to można odczytać z takiego stroju. Jeden-dwa modne elementy wystarczą, a klasyka jest zawsze dobrą dla nich bazą.

4. Brak realistycznego i praktycznego myślenia. Mała jest szansa, że po 12-godzinnym dniu pracy w szpilkach nie zabolą nogi, a najmodniejsza kopertówka w towarzystwie reklamówki zawierającej wszystko, co nie zmieściło się w torebce, wygląda po prostu śmiesznie.

5. Przebranie zamiast ubrania. To, co masz na sobie, to nie tylko ochrona przed chłodem, to także wyraz tego, kim jesteś, co lubisz i jak postrzegasz świat.

6. Podróbki! Każdy się zorientuje, że koszulka z napisem 100% D&G to nie jest D&G, a Chanel nie produkuje torebek z wielkim napisem na froncie. Poza tym, kupując podróbki popierasz kradzież praw autorskich.

7. Atak klonów! Wiadomo, że zestaw balerinki + rurki + bluzka bez rękawów jest wygodny i praktyczny. Jednak jest mnóstwo innych sposobów na noszenie tych trzech rzeczy tak, aby nie wyglądać jak co druga osoba na ulicy.

8. Niedopasowanie stroju do okazji. Pewne rzeczy nie podlegają dyskusji – dres jest do biegania, a nie do pracy czy szkoły, a do teatru i opery nie chodzi się w jeansach.

9. Brak odwagi i otwartości. Czym polskie ulice różnią się od zachodnich? Głównie tym, że tam osoba w kolorowych dreadach i gotyckich ciuchach nie wywołuje u ludzi paniki na twarzy, wytykania palcami i śmiechu za plecami osoby oryginalnie ubranej. Do odważnych świat należy, do otwartych też.

10. Brak poczucia estetyki. Długość paznokci i ilość dodatków do stroju ma swoje ograniczenia, podobnie jak estetyka ma swoje ramy. Przesada jest równie zła jak bylejakość