W naszych mózgach zakodowany jest stereotyp seksualny kobiety. Zwracamy uwagę na nogi, stopy, dłonie, brzuszki, plecki, buzię i oczywiście piersi. Zwykle są dwie i my faceci szalejemy na ich punkcie. Dla nas wszystkie piersi sa piękne. Małe, duże, średnie itd. Co jeżeli jednak natura obdaża kobietę czymś więcej? Czy znosimy to dzielnie, czy też poziom naszego libido wykręca się do ponadnaturalnego stanu? Czy nadnaturalne kształty, lub dodatkowe elementy ciała to seksualny trend?

Oceńcie sami.