W dniach 4-5 września odbyła się druga edycja Warsaw Orange Festival, właściwie największego wydarzenia kulturalnego stolicy. Przedsięwzięcie nazywane przez organizatorów ''festiwalem miejskich brzmień i sztuki ulicy'' jest jednym z elementów, które maja promować Warszawę, jako kandydata na Europejską Stolicę Kulturalną 2016. 

Tegoroczna odsłona festiwalu została znacznie urozmaicona, poza koncertami na Placu Defilad, można było wybrać się na pokazdy teatralne na Placu Konstytucji oraz na seanse filmowe w Parku Świętokrzyskim i Kępie Potockiej. Jednak najwięcej fanów zgromadziły występy pod Pałacem Kultury i Nauki, gdzie pojawiło się aż dwudziestu artystów, zarówno z polski jak i zza granicy. 

Największą gwiazdą pierwszego dnia festiwalu był brytyjski zespół indie-rockowy Razorlight, pomimo, że bardzo ceniony na wyspach, to mało popularny w Polsce, co pokazała frekwencja na koncercie. Mimo to grupa dała bardzo dobry koncert, dzięki któremu zyskała z pewnością rzesze nowych fanów. 

Zupełnie inaczej wyglądał drugi dzień występów, kiedy line-up był zapełniony zagranicznymi wykonawcami, a koncerty odbywały się już nie na jednej, a na dwóch scenach. Wówczas przybyło także publiczności, która zasypała cały Pl. Defilad. 

Jednym z artystów wybudzających największe zainteresowanie był Calvin Harris, młody Szkot, prawdziwy idol dla wielbicieli elektro. Niemniej jednak, jeszcze więcej słuchaczy zgromadził zespół N.E.R.D- czyli Pharell Williams, Chad Hugo, Shae Haley- składający się ze znanych producentów muzycznych. Grupa dała niezwykle energetyzujący koncert, dodatkowo ożywiali publikę wciągając fanów na scenę, co zachęcało ją do jeszcze lepszej zabawy. Kolejną gwiazdą światowego formatu był zespół MGMT, określony przez magazyn '' The Rolling Stone'' jako największa nadzieja 2008 roku. Zdaję się że i Polscy entuzjaści muzyki gitarowo-elektronicznej docenili ich i przybyli licznie na wytęp. Niestety tu zawiodła organizacja, ponieważ pojawili się oni na Young Stage, gdzie miejsca było znacznie mniej niż na scenie głównej, zatem niewielu miłośników ich muzyki mogło cieszyć się dobrym widokiem na estradę. 

Festiwal, pomimo, że jeszcze z pewnymi niedociągnięciami w organizacji, okazał się świetnym wydarzeniem kulturalnym, zwłaszcza dzięki sprowadzonym artystom. Dodatkowym atutem eventu jest wolny wstęp, co rzadko zdarza się w przypadku tak wziętych wykonawców. A następny już za rok...