Wydawało się, że lata 80-te przetrawiliśmy, jak żadne inne, a niektórym odbiły się nawet czkawką. Jednak mamy Franka Kimono i niezłych producentów.

Kiedy kilka lata temu zaczęliśmy podniecać się muzyką, którą znaliśmy w dzieciństwie z radia lub telewizji oraz kaset magnetofonowych kupowanych za pierwsze kieszonkowe, mało kto przypuszczał, że będziemy się bawić przy rytmach lat 80-tych do tej pory. I że lata 80-te okażą się niewyczerpana kopalnią recyklingu stylu.

Po inwazji elektro-disco, elektro-punka, disco-punka, elektro-italo-disco i innych hybryd muzycznych sprzed 25 lat, przyszła kolej na hity dansingowe. Franka Kimono, króla parkietów, równiachy sprytniejszego od niejednego cinkciarza, znamy doskonale – to ówczesne nocne wcielenie fantastycznego aktora Piotra Fronczewskiego. Naprawdę zabawne.

Jego popularny przebój „W aucie” okazał się ponadczasowym hitem – z dylematami dyskotek lat 80-tych muszą bowiem radzić sobie współcześni balangowicze. Autorzy z pewnością nie spodziewali się, że ich utwór zyska wymowę uniwersalną.

Na warsztat wzięła go hip-hopowa młodzież. Panowie Sokół i Pono zrobili wakacyjny majstersztyk. Wartością dodaną do kapitalnie zcoverowanego utworu Franka Kimono jest teledysk – idealnie utrzymany w stylistyce królującej fototapety, cinkciarskiego luksusu z hotelu Victoria, fiata ritmo, do rwania rudych Grażyn, budek z hamburgerami i żujących gumę dewizówek. Oklaski dla Piotra Fronczewskiego i Stefana Friedmana, którzy występowali w oryginale ;-) Na taki luz i dystans do siebie mogą pozwolić sobie prawdziwe gwiazdy.

Sokol feat. Pono & Franek Kimono - W aucie (Fred remix) - video