Czym jest Spotify prawie wszyscy słuchający muzykę wiedzą. Serwis streamingowy jak co najmniej kilkanaście innych, słuchasz bezpłatnie muzyki w zamian za oglądanie reklam lub wpłacasz około 20 jednostek waluty miesięcznie (złotych, dolarów, euro – w zależności od miejsca zamieszkania) i słuchasz muzyki bez reklam.
Spotify, mając 24 miliony abonentów, jest obecnie prawdopodobnie największym serwisem na świecie, chociaż uważa się, że iTunes Radio ma potencjał, aby szybko Spotify wyprzedzić, jeśli tylko Apple zdecyduje się wejść w bezpośrednią konkurencję ze Spotify.
Model biznesowy Spotify jest jednak mocno krytykowany. Od momentu powstania firma generuje wyłącznie straty, mocno inwestując w budowanie bazy klientów. Niektórzy krytycy uważają, że dla Spotify nieważne jest zarabianie na sprzedaży muzyki, najważniejsze jest dodawanie kolejnych milionów klientów, nawet niepłacących, bo to decyduje o wartości firmy. Z drugiej strony niektórzy reprezentanci środowiska muzycznego ostro krytykują Spotify za niewielkie tantiemy, jakie wypłaca ona muzykom i generalnie właścicielom praw autorskich. Niektórzy, w proteście przeciwko stawkom oferowanym przez Spotify, wycofują swoją muzykę z serwisu, zapraszając swoich fanów do korzystania z innych źródeł muzyki.
I dochodzimy do sprawy Toma Yorke’a, lidera Radiohead i Atoms for Peace, który kilkukrotnie ostro zaatakował Spotify za pełnienie nikomu niepotrzebnej roli pośrednika pomiędzy artystami i ich fanami, wspieranego przez największe wytwórnie. Te, dzięki Spotify i podobnym serwisom, mogą po raz kolejny sprzedać muzykę, którą już wcześniej wydały na winylach, kasetach i CD, z czego artyści otrzymują bardzo niewiele.  Kto jak kto, ale Tom z sukcesem zaproponował swego czasu alternatywne rozwiązanie, umieszczając w internecie swój album, który każdy zainteresowany mógł pobrać, płacąc tyle ile uważał za stosowne.
Tom uważa Spotify za ostatni „fart” (z angielskiego przetłumaczcie sobie sami!) zdychającego trupa i oczekuje przełomu technologicznego, który pozwoli wyeliminować niepotrzebne ogniwa pomiędzy artystami i ich odbiorcami.
Spotify jednak nie zamierza zniknąć, ponadto pojawiają się nowe serwisy a rynek streamingu niewątpliwie rośnie. Dzięki streamingowi rynek muzyki, po wielu latach spadku wynikającego z piractwa i załamania sprzedaży fizycznych nośników, zaczął znowu rosnąć, chociaż na razie tylko w Szwecji i Norwegii. Zwolennicy Spotify, Deezer, Radio i podobnych serwisów twierdzą, że stopniowo ograniczają skalę piractwa i w przyszłości każdy będzie płacił za słuchanie muzyki, albo płacąc abonament, albo w naturze, oglądając reklamy lub udostępniając swoje dane reklamodawcom.
Pożyjemy, zobaczymy.
D-J-N