Trend ekologiczny zwalnia? Na szczęście tylko na prędkościomierzu nowego ZeCar’a. Jego prędkość maxmalna to 56 mph. Natomiast zasięg to jedyne 50 mil. Więc otrzymujemy, tani, elektryczny miejski samochód, który nie wymaga nawet podatku drogowego. Oprócz oczywistych zalet jak nie wydalanie gazów cieplarnianych, ZeCar jest dokładnie tym czego potrzebują nabywcy małolitrażowych samochodów miejskich, którzy nie używają swoich pojazdów do jakiś dłuższych wycieczek, a jedynie do przejechania średniej dziennej odległości nie przekraczającej ok. 100 km. Cena tego małego wehikułu nie jest jeszcze znana.

Lecz przy takim utrzymującym się trendzie, dlaczego nasi kochani politycy, nie zastanawiają się jeszcze nad zmianami w prawie, które faworyzowałyby tego typu pojazdy? Nie mam na myśli podnoszenia podatków na samochody spalinowe, czy też zwiększanie akcyzy na benzynę (chyba zostałbym zlinczowany przez większość kierowców). Natomiast, dlaczego nie obniżyć podatków na tego typu auta? Dlaczego nie zwolnić ich z podatków drogowych?