Brytyjska grupa The Cinematic Orchestra powstała pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Jej założyciel to Jason Swinscoe. Oprócz niego w skład zespołu wchodzi jeszcze sześć osób, w tym znany z projektu DJ Food Patrick Carpenter (aka PC). "Orkiestra" od początku swojej działalności związana jest z wytwórnią Ninja Tune, która wypromowała takie sławy jak Roots Manuva czy polski Skalpel.

The Cinematic Orchestra już na początku swojego istnienia trwale związała się ze sceną downtempową, korzystającą jednak także z dorobku acid jazzu, nu jazzu czy trip-hopu. Ekipa Swinscoe miała dotychczas w dorobku cztery własne albumy (debiut - "Motion" w 1999), w tym jeden - z 2000 roku - zawierający remiksy z pierwszego etapu kariery.

7 maja brytyjscy muzycy oddali do rąk fanów piątą płytę. Zawiera ona jedenaście nastrojowych piosenek i wokale takich sław jak Fontella Bass (znana z hitu "Rescue Me - rok 1965) czy - z młodszego pokolenia - Lou Rhodes (Lamb).

"Ma Fleur" rozpoczyna się spokojnym, choć mało melodyjnym "To Build A Home". W zasadzie słyszymy tu tylko fortepian i wokal. Utwór jest bardzo oszczędnie zaaranżowany. W podobnej konwencji utrzymano gitarowe "Music Box" czy lekko psychodeliczne "Familiar Ground".

Trochę łatwiej słucha się tytułowego, jazzującego "Ma Fleur". Łagodna sekcja dęta dominuje praktycznie w całym utworze. Sporo jazzu jest też w bardziej dynamicznym "As The Stars Fall" czy wypełnionym smyczkami, rekordowo długim "Time And Space". Niezłe wrażenie robi jazz-rockowe "Child Song".

"Ma Fleur" to profesjonalnie nagrana płyta, nie zawierająca jednak utworów zrobionych naprawdę z pomysłem. Materiał jest jakby wymuszony. Koncepcja albumu także momentami kuleje - a to z powodu przeplatających się klimatów. Wszystko to sprawia, że nowe dzieło The Cinematic Orchestra można zaliczyć tylko do przeciętnych.