Należę do tej kategorii klientów, którzy cenią sobie wyrazistość. Dla mnie symbolem marki Land Rover pozostaje klasyczny Defender i model Range Rover.

Już nawet kultowa w wielu środowiskach „Dyskoteka”, czyli model Discovery nie wzbudza we mnie emocji. Nie wspomnę o współczesnych dziwolągach w stylu Discovery Sport.

Evoque od premiery nie przestaje mnie zadziwiać. Nie rozumiem entuzjazmu klientów, którzy oczekują w kolejkach na ten samochód.

Nie pociąga mnie zbyt delikatny design czy wielkość. Szanuję zdolności terenowe tego „baby Range Rovera” i w zasadzie tyle.

Nowa edycja modelu przeznaczona na 2016 rok została zaprezentowana podczas targów motoryzacyjnych w Genewie.

Samochód wyróżniają detale zewnętrzne i lepsza jakość wykończenia wnętrza. Muszę przyznać, że środek samochodu dopieszczono w każdym calu i może on konkurować z takimi markami jak BMW, Audi czy moje ulubione Infiniti.

Ciekawa wydaje się wersja trzydrzwiowa, która sprawia wrażenie uterenowionego coupe. Kratki, nowe siatki i kolory czynią najnowszą wersję Evoque ciekawszą i trafiają nawet do osób, dla których najmniejszy akceptowalny Land Rover to po prostu Range Rover.

Należy wspomnieć o innowacyjnej technologii LED, świetnych silnikach czterocylindrowych z turbiną czy klasycznej jednostce napędowej o pojemności 2.0, która zasila pojazd etyliną.

W tym wariancie modny Evoque pierwsze sto kilometrów na liczniku pokazuje już po 7,6 sekundy. Wybieramy między wersjami z napędem na wszystkie koła i co wstyd przyznać modelem przednionapędowym.

Jeżeli macie wątpliwości, do kogo dedykowany jest ten pojazd, przypomnę, że jedną z wersji specjalnych Evoque jest Victoria Beckham Edition.


Ekonomiczna bulwarówka dla żon piłkarzy i aspirujących yuppie. Zbyt mało wyrazista jak na moje standardy. Brak rekomendacji trendz.pl