Dubaj to zdaniem wielu współczesny Nowy Jork. Miejsce, w którym spełniają się marzenia. Miasto, w którym wszystko zależy od przedsiębiorczości biznesmenów. Przypomnijmy, że Dubaj to nie tylko najbardziej dynamiczny ośrodek świata arabskiego, który swoje bogactwo zawdzięcza złożom ropy. To również globalna metropolia, w której uwolnieni z pęt biurokracji i podatków liderzy tworzą innowacyjną gospodarkę. I nie są to hasła rzucone na wiatr.

 

Dubaj przeżył już wielki kryzys. Zdaniem ekonomistów, to przeszłość. Przeszłość na tyle bolesna, że pozostawiła wiele ran i nowych szans. Opętani szaleństwem szybkich pieniędzy Europejczycy i Amerykanie zaciągali tam na potęgę kredyty. Kupowali bajecznie drogie posiadłości i supersamochody, o których wcześniej mogli jedynie marzyć. W obliczu kryzysu przestali jednak móc spłacać swoje zobowiązania i w panice przed surowym arabskim prawem uciekali do swoich ojczyzn, porzucając swój majątek.

 

W wyniku panicznej ucieczki na ulicach miasta, w szczególności w okolicach lotniska, pozostały setki samochodów, których nie znajdziemy w żadnym innym miejscu globu. Rząd Dubaju sprzedaje je partiami. To niezwykła okazja dla handlarzy i wszelkiej maści spekulantów. Jedni bankrutują, aby bogacić mogli się inni.