Od pewnego czasu dopadła mnie słabość. W moim mózgu coraz częściej pojawia się wizja, która powoduje przyspieszone bicie serca. Ta wizja to zakup rasowego, amerykańskiego samochodu sportowego.

Alternatywą jest Mustang i Camaro. Nowy Mustang rozkochał mnie od pierwszego wejrzenia. Ten rumak, choć moja orientacja to 100 procent hetero, powoduje, że bywam rozkojarzony.

Nie posądzałem się wcześniej o tego typu słabości. Już nawet wymarzone Porsche 911 Carrera odchodzi na plan dalszy.

Kropką nad „i” mojej moto fascynacji jest najnowsza edycja Mustanga. To limitowana wersja Hennessey HPE700 Supercharged na rok 2015.

Jednostka napędowa, która jest sercem samochodu, to wyposażony w 717 koni mechanicznych silnik V8 o pojemności 5 litrów, który pozwala rozpędzić bestię do pierwszych stu kilometrów w zaledwie 3,6 sekund.

Wersja specjalna Mustanga będzie dostępna w 500 egzemplarzach. Zadziwia niezwykle atrakcyjna jak na tę klasę pojazdu cena. To jedyne 59,5 tysiąca USD na rynku amerykańskim. Najlepszy stosunek ceny do jakości, jaki można sobie wyobrazić. Jeżeli macie możliwość, kupujcie i nie zastanawiajcie się. To inwestycja, która da wam radość z jazdy, a w przyszłości może i niezłą gotówkę podczas odsprzedaży. Przy limitowanych edycjach tej klasy samochodów nie ma mowy o stratach.