Jeżeli jesteście klientami marki Ferrari, z całą pewnością cenicie blichtr i ostentację.

Wyjątek od reguły stanowią zwolennicy klasycznego F40, w których żyłach płynie etylina.

Dorobiliście się na chirurgii plastycznej lub jesteście beneficjentami dobrej zmiany, którzy pobierają dodatkową pensję w rublach. Udajecie się do katowickiego lub warszawskiego salonu Ferrari i nadal czujecie, że nie wyróżniacie się należycie. Co wówczas czynicie ? Wysyłacie zakupione właśnie Ferrari 488 do kalifornijskiego tunera MISHA i zamawiacie tuning polegający na poszerzeniu modelu i dodaniu elementów z włókna węglowego. Efekt widać poniżej. Przez grzeczność nie będziemy komentować jak oceniamy tak poprawiony supersamochód z Maranello. Oceńcie sami.