Corvette dzięki intensywnej pracy amerykańskich inżynierów wraca do formy. To proces, który rozwija się konsekwentnie od kilku lat. Już poprzednia edycja mogła śmiało konkurować z europejskimi supersamochodami, będąc dostępna za ułamek ich ceny.

Co ciekawe, inaczej niż większość amerykańskich samochodów Corvette nie tylko przyspiesza, ale również nadaje się do prowadzenia. To samochód o wyjątkowo dobrze zestrojonym zawieszeniu i świetnym układzie kierowniczym, czego nie można przecież powiedzieć o innych propozycjach zza Oceanu.

Lekka konstrukcja powoduje, że nie wydamy fortuny na paliwo. Radość z posiadania mocnego V8 nie jest tu obarczona neurotycznymi wizytami na stacjach benzynowych, które znamy z testowania nowej edycji Mustanga.

Nowa edycja modelu Corvette w specyfikacji Stingray nie rozczarowuje na żadnym poziomie. Nawet design i jakość wykończenia wnętrz pozostają na wysokim, niemal europejskim poziomie.

Istotę tego samochodu stanowi silnik V8 LT4 dodatkowo doładowany turbiną. Z pojemności 6,2 litra wyciągniemy astronomiczne 625 KM przy maksymalnym momencie obrotowym na poziomie 635 Nm.

Stingray przenosi model Corvette w XXI wiek. Radość z jazdy i poziom wykonania oraz wzornictwo zaskakują. Amerykańska motoryzacja dzięki takim modelom ma szansę na prawdziwy renesans.