BMW nie przestaje nas zaskakiwać. Wbrew ekspertom wszelkiej maści, którzy rekomendowali ograniczenie produkcji modeli do tych najbardziej legendarnych, czyli serii 3,5 i 7 oraz rozwijaniu marki M, firma wkracza na coraz to nowe segmenty rynku.

Firma jako pierwsza na świecie zaprezentowała seryjny supersportowy pojazd elektryczny. Marka z sukcesem wprowadziła na rynki tak śmiałe projekty jak X6 czy elektryczny i3. A teraz postanawia stawić czoło własnej legendzie, modelowi M3, oferując model M4.

Prezentacja modelu odbyła się podczas wystawy motoryzacyjnej w podnoszącym się po kryzysie Detroit.

M4 to następca kultowego M3 w wersji coupe. M4 jest dostępny z sześciocylindrowym silnikiem wyposażonym w dwie turbosprężarki, który generuje 431 koni mechanicznych. Do tego klasyczna sześciobiegowa skrzynia manualna. 100 kilometrów osiągamy w nieco ponad 4 sekundy. Radość z jazdy, jak u BMW jest perfekcyjna. To model M. Całość jest zatem ręcznie składana przez inżynierów, którzy każdy pojazd sygnują własnym podpisem.

Designersko bez rewolucji. To BMW. Od czasów projektów, którymi szokował nas Chris Bangle, nie wiele tak naprawdę się zmieniło. Wnętrze jest charakterystyczne. Nie zaskakuje nas niczym. Najwyższa jakość wykonania. Minimalistyczne wzornictwo. Najlepsze materiały. Coraz bardziej dopracowany iDrive i inne systemy. Właściwości jezdne niedoścignione.

To co wyróżnia M4 to wrażenie, że samochód jest nieco bardziej masywny. Perfekcyjna bawarka. Nam w BMW od pewnego czasu brakuje jednak emocji, które towarzyszyły wcześniejszym modelom. Przewidywalny samochód marzeń. Ale konkurencja, zwłaszcza ta azjatycka, zaczyna nas przekonywać co najmniej równie mocno... Czy czas dominacji BMW dobiega końca ? Czy okaże się, że marka zostanie zdetronizowana nie przez koncerny Mercedes-Benz czy Audi, ale przez takie firmy jak Infiniti lub Lexus. A może coraz śmielej poczynający sobie na rynku motoryzacyjnym Koreańczycy zaproponują jeszcze lepszą jakość i jeszcze więcej emocji, co w rezultacie da nam większą radość z jazdy ?

Jeszcze rok temu nie ośmieliłbym się snuć tego typu przypuszczeń. Nowa polityka modelowa BMW nie przekonuje mnie jednak, że BMW ma zapewnioną wiekuistą pozycję lidera segmentu premium.