A może i o cały świat. Ledwo co na rynku pojawiła się indyjska TATA Nano (niedawno przeze mnie opisana), która ma walczyć o azjatyckich klientów, a chińscy konkurenci już zaczęli obawiać się o swoją pozycję na rynku. Pomimo tego, że kilka dni temu chińskie konsorcjum Geely wykupiło od Forda szwedzki koncern Volvo, marketingowcy z Państwa Środka przewidują że to Indie staną się potentatem motoryzacyjnym w tamtej części świata. A jak wspominałem, zwycięstwo w rywalizacji na rynku liczącym 2.5 miliarda ludzi może przynieść olbrzymie zyski.

O ile na rynku amerykańskim walka o klienta pomiędzy General Motors a Toyotą opierała się na niewybrednych żartach czy na podkupywaniu klientów, to w Azji użyto o wiele mniej eleganckich metod. Chińscy hakerzy włamali się na serwery koncernu TATA Motors, blokując działanie serwisów, sklepów internetowych czy uniemożliwiając dostęp do oferowanych przez TATĘ usług. Co najciekawsze, chiński atak sprawił że do sieci wyciekły szczegółowe informacje o produkowanych obecnie, czy dopiero testowanych samochodach. W ten sposób świat motoryzacyjny dowiedział się o prototypowym modelu TATA Indra. 

Cóż to za auto? Hindusi stwierdzili że ich polityka nie może opierać się tylko na miejskich autach. Dlatego też korzystając z doświadczenia koncernów w którym TATA Motors ma swoje udziały (a są to min. Jaguar i Land Rover), powstało pierwsze indyjskie sportowe auto, które być może będzie rywalizowało z „supersamochodami” takimi jak Lamborghini czy Ferrari. Model przedstawiony na grafikach wygląda imponująco i choć wątpię by auto do produkcji trafiło w takiej wersji, można spodziewać się naprawdę fajnego wozu. Potężna maska, wielki grill czy nisko poprowadzona linia drzwi nadają Indrze prawdziwie sportowy charakter. Muskularne nadkola mogą kojarzyć się z Bugatti Veyronem, ale w porównaniu z chińskimi autami, które są niemal idealnymi kopiami europejskich samochodów, hindusi nie mają czego się wstydzić. Według informacji auto ma dysponować 6-litrowym silnikiem o mocy 550 KM ( podobnie jak Lamborghini Gallardo!), sekwencyjną dwusprzęgłową skrzynią biegów oraz napędem na tylną oś. Dodatkowo, podobno trwają pracę nad autem z napędem hybrydowym, gdzie to mały silnik spalinowy ma napędzać jednostkę elektryczną. O wnętrzu wiemy jedynie tyle, że pomieści dwie osoby, a materiały z jakich wykonano elementy wykończenia będą takie jak w Jaguarze. Prototyp był już podobno testowany na torze, ale nic nie wiadomo o jego osiągach

Wyciek tych informacji był bardzo nie na rękę hinduskim producentom. Teraz ich poczynania będą śledzone przez światowe media, a każda wpadka czy niewypał, o które nietrudno przy prototypach, mogą obniżyć i tak przecież nie za wysoki prestiż marki. Niemniej jednak, świat dostał kolejny znak, że azjatycki rynek motoryzacyjny nie dotyczy tylko Japonii i Korei Południowej. Szkoda tylko tego, że chińczycy pozbawili TATA Motors możliwości zaskoczenia świata. Ale tak to już jest, gdy zaczyna się walkę z Chinami