Targi motoryzacyjne Los Angeles Auto Show to miejsce debiutu nowej, limitowanej edycji AUDI R8, nazwanej Competition.

R8 to nic innego tylko Lamborghini w przebraniu niemieckiego koncernu. W zasadzie równie trafnym stwierdzeniem, że Lambo to nic innego tylko zmodyfikowane Audi. Należy bowiem pamiętać, że niemiecki koncern jest właścicielem i dawcą szeregu rozwiązań oraz elementów dla włoskiej manufaktury produkującej najbardziej pożądane samochody sportowe świata.

R8 nie niesie jednak za sobą takich emocji i legendy, którą oferują Lamborghini czy Ferrari. Co więcej, większość klientów rozważających zakup R8, ostatecznie trafi do salonu Porsche, aby kupić doskonałą w każdym calu 911.

Czy nowa edycja R8 przybliża ten model do statusu kultowych i pożądanych super samochodów ?

W dziedzinie osiągów zrobiono spore postępy. Audi R8 Competition pierwsze sto kilometrów na liczniku osiąga w 3,2 sekundy. Prędkość maksymalna to zawrotne 199 mil.

Sportowe Audi napędza silnik V10 o mocy 5,2 litra. Do tego siedmiostopniowa skrzynia biegów S tronic i perfekcyjnie dopracowany układ wydechowy zakończony charakterystycznymi, czarnymi końcówkami.

Audi jest niezwykle lekkie. Wszystko dzięki wszechobecnym elementom wykonanym z karbonu.

R8 Competition prowadzi się niezwykle kompetentnie. Układ jezdny jest wzorcowy, a radość z jazdy zadziwiająco wysoka.

Tylny spojler i dyfuzor oraz niezwykle zwarta konstrukcja robią swoje. Wrażenia z jazdy są zbliżone do tych, które znamy z rasowych pojazdów torowych klasy LMS.

Gdyby całość wieńczyła jeszcze zupełnie nowa, przeprojektowana karoseria, bylibyśmy ukontentowani. Póki co to najbardziej dopracowana i całkiem rasowa R8 w historii. Samochód, który nie wywołuje takich emocji jak pojazdy bardziej renomowanych stajni, ale pojazd, który technicznie jest do nich zbliżony. Racjonalny wybór dla tych, którzy cenią fakty, a nie mity i marketingowe zalegendowanie. Rekomendacja trendz.pl