Aston Martin nie próżnuje. Nowy DB11 zachwyca innowacyjnością, oryginalną linią i zaskakuje współpracą z AMG. Zdjęcia nie oddają rzeczywistego statusu tego supersamochodu. W rzeczywistości wygląda on perfekcyjnie i świeżo.

Brytyjczycy nie ograniczają się do lansowania nowego modelu i kolaboracji ze stoczniami, które produkują zapierającą dech w piersiach łódź motorową sygnowaną logo kultowej manufaktury samochodowej.

Ostatnia nowość to podrasowana wersja niedocenianego modelu Vantage.

Choć w obliczu rosnącego trendu na mocne hot-hatche, których esencję stanowi nowy Ford Focus RS, samochody supersportowe tracą rynkową rację bytu, nowy Vantage GT8 przywraca nadzieję, że ten gatunek przetrwa.

Być może ekskluzywne pojazdy dla wielbicieli rywalizacji na torach będą hybrydami lub samochodami czysto elektrycznymi, z całą pewnością w takiej czy innej formie przetrwają.

Nowy Aston Martin Vantage GT8 to klasyczne, rasowe coupe z niezwykle mocną jednostką napędową. Być może to jeden z ostatnich tak klasycznych modeli firmy.

Ultralekkie nadwozie wykonano z włókna węglowego. Zwróćmy uwagę na spojler, który dba o przyczepność pojazdu. Silnik, który znajdziemy pod maską to jedynie słuszne V8 o pojemności 4,7 litra. Całość współpracuje z klasyczną, manualną, sześciobiegową skrzynią lub siedmiostopniowym automatem "Sportshift".

Dość krzykliwa stylistyka samochodu została podkreślona ostentacyjną kolorystyką i charakterystycznymi elementami nadwozia czy wydechu.

Zderzaki, progi boczne czy dyfuzor nie pozostawiają wątpliwości, z jakiej klasy samochodem mamy do czynienia.

Lekkie, rasowe coupe dla wielbicieli przygód Jamesa Bonda.

Dla nas zbędny wydatek. W obliczu nowego modelu Focus RS wszystko zdaje się stanowić niepotrzebną fanaberię.