Piszę ten reportaż, aby uświadomić innym jak czasem za późno doceniamy bliską nam osobę. A gdy ona już odejdzie, robimy retrospekcję naszych czynów.


Tom Ford, architekt z wykształcenia, projektant mody z potrzeby serca, dyrektor kreatywny domu mody Gucci, odszedł na dobre z domu mody Gucci. Nie umarł, tylko zajął się lansowaniem własnej linni perfum i reżyserowaniem. Na jesień/zima 2004/2005 zrobił ostatni pokaz dla Gucci Group. Jest to o tyle ważne, że została okrzykniętą najlepszą w historii mody.
Za jego panowania podupadająca firma kaletnicza znalazła się na pierwszym miejscu w rankingu czołowych domów mody. Geniusz krawiectwa rozstał się z prêt-à-porter.

Tom Ford odniósł sukces, ponieważ nie było dla niego mniej ważnych, drugorzędnych detali. Każda rzecz została perfekcyjnie wykończona, fotogeniczna. Materiały miękko osuwająca się po gołej skórze, buty na wysokich obcasach, chłodne spojrzenie rzucane zza okularów słonecznych. Oto kobieta stworzona przez Forda. Jego sukces zmienił sposób, w jaki traktuje się zarówno projektantów, jak i marki.

Okazało się, że dzięki klarownej wizji jednej osoby można uratować nawet firmę i podbić na nowo rynek tekstylny.
Żaden projektant nie miał takiego wyczucia jak on. Jak już pokochał czyjąś twarz, to pokazywał ją przez lata. Tak było z obecnymi top modelkami: Natalią Vodianovą, Caroline Riberio, Erin Wasson.
Król Midias, jak wiadomo, zmieniał w złoto wszystko, czego się dotknął. Podobnie jest z modą. To tęsknota za luksusem, czy potrzeba odświętności. Za kadencji Toma wybiegi lśniły złotem, cekinami, a z sufitu opadały białe płatki żywych róż. To był spektakl na miarę mistrza.
Lecz niestety, wszystko co piękne szybko się kończy. Prawdą jest, iż każda kolejna kolekcja wyznaczała nowe trendy. Czy to czysty sex w postaci zwiewnych sukienek, czy to kampania odzieżowa, która wywołała oburzenie, gdzie na jednej z reklam przed dziewczyną, na której włosach łonowych wygolono literę G, klęczy mężczyzna, spoglądając na nią z pożądaniem, są jedynie chwytem reklamowym.
Tom Ford jest specjalistą od prowokowania. Na innej reklamie chłopak daje klapsa leżącej mu na kolanach kobiecie. Nie robi tego, żeby ją ukarać, ale by spełnić jej seksualną zachciankę. Przeciwnicy jego kolekcji twierdzą, iż płeć piękna w kampaniach ukazane są jako ofiary. Totalny absurd!

To Dolce&Gabbana kopiowali wyuzdanie, przepych, pachnący portret podniecenia w swoich kolekcjach i na wystawowych oknach butików. Nieliczni wiedzą, że inspiracją duetu był Tom Ford i jego wyimaginowana wyobraźnia.
Jeszcze 4 lata temu firmowy, glamour strój z metką Gucci, oznaczał towar z najwyższej półki. A jak jest teraz? No więc, za linię damską odpowiedzialna jest Frida Giannini, za męską John Ray.
I jak teraz plasuje się marka Gucci’ego cztery lata po odejściu mistrza?
Marnie i nic nie wskazuje na to, by odbiła się po raz kolejny.
Pozwólcie, że zamknę ten reportaż słowami wielkiego projektanta Yves Saint Laurent’a, gdzie przez kilka lat, notabene, Tom Ford piastował posadę dyrektora artystycznego w tej firmie.
„Byłem stworzony po to, by kreować suknie, podobnie jak linie. Najpiękniejszą rzeczą dla krawca jest wykreować linię i już przy niej pozostać. Uprawiać ten zawód to ciągle się bronić. Umarłbym, gdybym nie mógł tworzyć sukien.”