Brand Ganni z Kopenhagi od najbliższej wiosny zamierza zmobilizować się i wyruszyć na podbój Ameryki. I jak prognozujemy, ma dużą szansę na sukces. Zapytacie, skąd mam taką pewność? W ostatnich latach nic tak nie rozwija się w modzie jak współczesne trendy, świeże linie i high street. Tak właśnie, te pojęcia wcale się nie wykluczają.

Znane marki prześcigają się w tym, by jak najszybciej wprowadzić do sprzedaży linie, które zaakceptuje „ulica”, a znana blogerka założy na siebie. Przy tym nie będzie to mega drogie. Ba..., nawet British Fashion Council wprowadziło specjalny program, który ma pomagać markom w tym zakresie i wygrywać z innymi obcymi brandami. Cóż, moda to wielki biznes.

Niewielu markom z Europy czy Azji udało się do tej pory opanować rynek amerykański. Nieliczne wyjątki to Maje, Sandro, Joie Won Hundred czy Acne. Wszystko to oczywiście przy pomocy potentata w tej dziedzinie, jakim jest H & M. Do tego zwycięskiego grona od najbliższej wiosny będzie chciała dołączyć marka z Kopenhagi, czyli Ganni. Zdobyła ona tytuł najlepszej marki roku od duńskiego Elle.

Ganni zaczynał w 2000 roku od swetrów, z czasem rozszerzając asortyment na pełne linie odzieży, buty, bieliznę i akcesoria. Ubrania Ganni mają w sobie czynnik cool, a jednocześnie można je nosić z sezonu na sezon, ponieważ nie tracą na „świeżości”. Sylwetki są proste, nowoczesne i łatwe do noszenia. Jesienna kolekcja Ganni to obszerne płaszcze, luźne t-shirty, asymetryczne swetry i nietuzinkowe sukienki.

Dyrektor kreatywny marki, Ditte Reffstrup, opisuje kolekcję Ganni wiosna 2015 jako klasyczną, lekko zabawną, po prostu idealną. Ganni ma już 14 sklepów na terenie Danii, Niemczech i Norwegii, a już niedługo będzie dostępny USA.