Miałam okazję wreszcie pójść na film „Wielki Gatsby”, którego reżyserem jest Baz Luhrmann. Film był szczególnie promowany z powodu kostiumów, które współtworzyła Miuccia Prada. Film zrobił na mnie ogólnie pozytywne wrażenie, chociaż daleko mi do krytyka filmowego.


Mogę jedynie skomplementować jaskrawe kolory zdjęć, które pięknie podkreślały bogactwo kostiumów.
Wielki ukłon należy się również Catherine Martin, głównej autorce kostiumów, zarówno męskich, jak i damskich. Nie bała się wykorzystać krojów i sylwetek pochodzących nie tylko z epoki filmu. W efekcie dało to wspaniałe tło i większą wizualną ucztę ubrań vintage, jak i zainspirowanych stylem vintage.


Przykładem są stroje Myrtle (Isla Fisher), zaprojektowane w stylu pin-up z lat 50. i 60, połączone z luźną sylwetkę lat 20. Taka konwencja idealnie podkreślała kiczowatość postaci Myrtle.


Spodobało mi się również to, że zamiast projektować od podstaw Miuccia Prada przerobiła ikoniczne stroje z poprzednich swoich kolekcji, tak by pasowały do filmu. Wiele kolaboracji projektantów z twórcami filmowymi nie zawsze kończy się sukcesem (w „Czarnym Łabędziu” siostry Mullevay zupełnie zatraciły swoją charakterystyczną innowacyjność na rzecz typowego stroju baleriny). Miuccia Prada potrafiła jednak zachować swój charakter w zaprojektowanych ubraniach. Efekt różnych epok i krojów wystylizowanych na lata 20. był niezmiernie interesujący i przez cały czas trwania filmu bawiłam się w rozpoznawanie sylwetek sukienek Prady.

A co Wam się bardziej podobało – film czy kostiumy ? Czy nie uważacie, że Leonardo Di Caprio wyglądał podejrzanie młodo ?

Autor: Tina