Lato powoli dobiega końca i lada moment rozpoczną się pokazy nowych kolekcji, czas więc na podsumowanie dotychczasowych trendów w modzie. Śledząc magazyny modowe i blogi, zabrakło mi artykułu, w którym opisane zostałyby najgorsze trendy lata.

Nie jestem zwolenniczką grzecznej mody i lubię ostre linie, awangardowe sylwetki, nietypowe struktury. Futuryzm w modzie nie jest mi również obcy. Mam w sobie dużo tolerancji na „pojechane” kolekcje czy „odlotowe” stylizacje. Jeden trend natomiast budził zawsze mój sprzeciw. Poszarpane jeansy. Spodnie, które odkrywają uda i łydki to fatalny wybór. Zniszczony denim powoduje u mnie skojarzenia z narkomanią i mimowolnym niedbałym wyglądem posuniętym do granic kiczu.

Jedynym dobrym przykładem poszarpanej mody były jeansy zaprezentowane podczas kolekcji wiosna 2012 Marques Almeida. To niedościgniony przykład, nieudolnie powielany przez blogerki modowe czy pseudotrendsetterki street style.

Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad swoją niechęcią do dziurawych jeansów. Denim ma poważne problemy na rynku modowym. Inne materiały zawłaszczają coraz to nowe obszary, zaś tempo zmian wymusza ciągłą ewaluację projektów. Tymczasem denim ma określone zastosowanie. Obserwujemy więc tendencję do stosowania jeansu w coraz śmielszych stylizacjach, niemniej jednak trudno jest zmienić etykietkę, która została mu przypięta, czyli mody codziennej i użytecznej, czyli nudnej. Spowodowało to, że projektanci marek denimowych zaczęli popadać w skrajność.

Problem z denimem to nie fakt, że zostanie on gdzieniegdzie poszarpany. Destrukcja denimu osiągnęła bowiem skrajny poziom. Awangarda w tym zakresie posunęła się do granic możliwości. Niski koszt materiału też nie pozostał bez znaczenia. Rwanie jedwabiu stanowiło by przecież profanację. Jeans natomiast możemy szarpać do woli, a jeżeli coś się nie uda, można ciąć i strzępić w inny sposób. 

Zaczęłam już sobie wyobrażać sklepy pełne porwanych spodni czy rozdartych kurtek jeansowych, ale inspirowanych high fashion wprost z wybiegów. Czy nadciągnie nowy trend poszarpanego denimu i stanie się głównym nurtem w modzie. Czemu nie? Moja niechęć na pewno zostałaby zneutralizowana, gdyby denimem zajęli się znani projektanci. Może po prostu nie lubię denimu przeznaczonego do masowego użytku, spaczonego przez pomysły „ciocinych” blogerek.