Mottem kolekcji Topshop Unique wiosna 2016, zaprezentowanej podczas London Fashion Week, było banalne stwierdzenie, że „Nie ma niczego bardziej sexy niż kobieta w męskich ubraniach”. Pierwszy rząd na pokazie zachwycony był więc klimatem kolekcji i strojów utrzymanych w chłopięcym stylu. Najbardziej popularne IT girls, jak ALexa Chung, Poppy Delevingne i Suki Waterhouse, solidaryzowały się z duchem „pięknej brytyjskiej buntowniczki”. Nie zabrakło innych VIPów, jak Jourdan Dunn, Julia Restoin-Roitfeld czy Bella Thorne.

A co właściwie otrzymaliśmy od największej brytyjskiej sieciówki? Modę retro, grochy, kwiatuszki, sztuczne futra, wzory i kolory. Jednym słowem sporo kiczu, wśród którego ginęło kilka wartych uwagi projektów. Styl retro przejawiał się w sylwetkach z talią zaznaczoną cienkim paskiem, futrzanych etolach, bucikach z ostrym noskiem i kokardkami. Nowoczesne klimaty można było odnaleźć w oversizowych marynarkach, skórzanych spodniach, szerokich koszulach i słodkich sandałkach ozdobionych futerkiem.

Nie zachwycił mnie dominujący eklektyzm i zabawa w skrajne zestawienia. Satynowe kurtki typu bomber może i pasują do zwiewnej sukienki w drobny kwiatowy wzorek, ale trzeba odpowiednio dobrać faktury i dopasować koncepcję łączenia. Paski i kropki też niekoniecznie muszą się gryźć ze sobą, ale sztuką jest odpowiednio je dobrać. Przeszkadzały mi długie kolczyki, nie pasujące właściwie do niczego. Nadruki na sukienkach nie miały w sobie życia, a motywy roślinne wypadły blado i smętnie, jakby pochodziły z ogrodu początkującego ogrodnika. Jeżeli mogłabym doradzać dyrekcji Topshop Unique, to postawiłabym na spójność i znalezienie dobrego stylisty.