Minimalizm, dyscyplina, precyzja. Przymiotniki te w zupełności określają markę Jil Sander, a także odnoszą się do kolekcji wiosna lato 2016, zaprezentowanej podczas Milan Fashion Week. Moda w chwili obecnej zmierza jednak w przeciwnym kierunku. Na wybiegach zagościły romantyzm, lekka dekadencja i wiosenne rozedrganie. Falbanki, paski, przezroczyste tkaniny, kwiatki. Tego nie znajdziemy w kolekcji Jil Sander.

Rodolfo Paglialunga, dyrektor kreatywny, musiał podjąć męską decyzję, jaki obierze kierunek, kiedy rok temu objął dowodzenie domem mody Jil Sander. Miał dwie opcje do wyboru. Pozostać wiernym marce i kontynuować tradycję ojców założycieli lub iść pod prąd, wszystko zburzyć i zbudować od nowa, po swojemu. Paglialunga spróbował drugiej opcji, ale pozostawił to, co najważniejsze w marce, czyli prostotę i czystość linii, które konsekwentnie stosował.

Proste marynarki, zapinane na dwa guziki, pozbawił rękawów lub rozciął na szwach barkowych. Kurtki powycinał na plecach lub zdekonstruował do formy fartuszka. Klasyczne białe koszule z rozciętymi rękawami przy mankietach i wiązaniami. Przepiękna niebieska koszula z jedwabiu z wysokim, wykładanym pasem od spodni. Sukienki z architektonicznymi supłami na brzuchu. Asymetryczne dekolty i odsłonięte ramiona. Wycięcia znajdujące się w najmniej oczekiwanych miejscach. Minimalistyczne falbany pospinane drobnymi guzikami. Stonowane barwy od czerni i bieli, poprzez beże i szarości aż po błękity i czerwienie.