Christopher Kane uwielbia kobiety odważne, dynamiczne i pewne siebie. W ostatnim sezonie odkrywał w kobiecych sylwetkach pożądanie i zmysłowość, teraz jego kobiety szaleją z miłości. Najnowsza kolekcja Christopher Kane wiosna lato 2016, zaprezentowana na London Fashion Week, przepełniona była asymetrią, kolorowymi, szalonymi printami i odważnymi liniami. Przepych barw, form i motywów wypadł spójnie i elegancko, bez zbędnej przesady i egzaltacji. Czerń i stonowane barwy zostały przemieszane różnokolorowymi materiałami, abstrakcyjnymi wzorami. Przyciągały wzrok neonowe barwy, róże, żółcie i pomarańcze. Kane doskonale wkomponował w projekty wstawki z folii PCV, która nie jest wcale takim łatwym do obróbki tworzywem.

Dominowała dekonstrukcja i zabawa formą. Kształty zostały przeformatowane, powycinane, poszarpane i zamienione miejscami. Odnosiło się wrażenie, że ubrania uczestniczyły w jakieś fatalnej katastrofie, która odcisnęła na nich swoje piętno. Prace Kane’a zawsze niosą w sobie określone przesłanie i przekazują, co projektant w danym momencie przeżywa. Najnowsza kolekcja na wiosnę lato 2016 to wyraz jego tęsknoty za mamą, która odeszła niedawno, a była najbliższą osobą, która wierzyła w niego i wspierała w tym, co robi. Dlatego też Kane pogrąża się z jednej strony w bólu, aby z drugiej strony popaść w szaloną miłość.

Szaleństwo odzwierciedla się w ubraniach Kane’a. Projektant twierdzi, że życie przypomina katastrofę samochodową i klimat ten przenosi na swoje stroje. Powstaje moda, w której dostrzegamy obraz katastrofy, wraku samochodu, poszarpanych linii, zniszczonych kształtów, lakierniczych odprysków. Być może jest to zbyt wymagająca wizja mody, stworzona przez outsidera, który pozwala sobie na to, by myśl płynęła swobodnie. Dostajemy ręcznie haftowane motywy na swetrach i skórzanych płaszczach, poszarpane szyfonowe falbanki na kołnierzach i kieszeniach, plastik przywodzący na myśl szpitale psychiatryczne. Christopher Kane powołuje do życia zmysłową pielęgniarkę, która wykona śmiertelny zastrzyk i z uśmiechem na ustach pyta się pacjenta, czy mu się to podoba.

Zabawna, dziwna i zaskakująco elegancka moda… być może zbyt trudna do zrozumienia, ale zmuszająca do zastanowienia i refleksji oraz niosąca w sobie duży ładunek emocjonalny.