Moda, jaką tworzył do tej pory Phillip Lim, jest estetycznie mocno zakorzeniona w miejskim stylu. Trudno uwierzyć, że projektant większą część swojego dzieciństwa spędził, wylegując się na plaży. W najnowszej kolekcji Resort 2017 Lim powrócił jednak do swoich korzeni z Zachodniego Wybrzeża.

Dodał do zaproponowanych na kolejny rok ubrań trochę dziwnych, ale i zarazem pięknych cech, charakterystycznych dla Kalifornii, Venice Beach. Jednocześnie można odnaleźć w tej modzie klimat rodem z czasów bohemy, której echo pobrzmiewa w farbowanych koszulach czy zdekonstruowanych japonkach, które także znalazły się w kolekcji Resort 2017.

Lim wykroczył poza typowy styl ubrań preferowanych przez miłośników surfingu. Otrzymaliśmy jedwabne plisy przy kołnierzykach i nowoczesne koszule hawajskie z delikatnym czarno-białym wzorem, które ledwo przypominają tropikalne.

Tkaniny z psychodelicznymi kwiatowymi motywami, które pojawiły się na dwurzędowych garniturach, a także rewelacyjne błyszczące sukienki z mikro plisami. Trend na buduarowy styl potraktowany zostały bardziej praktycznie niż to miało miejsce u innych projektantów.

Phillip Lim wzbogacił go skromnymi metalowymi ozdobami przy dekolcie, rękawami z szyfonu oraz szerokimi paskami zapinanymi na zamek. Powstał swego rodzaju uniwersalny „industrialny buduar”, mniej delikatny, a bardziej praktyczny, idealny do noszenia na co dzień.