Apokaliptyczny rok 2012 wbrew przepowiedni Majów przeżyliśmy. Patrząc teraz wstecz na 2012, zauważyłam kilka trendów, które sprawiają, że rzekoma Apokalipsa jest najmniejszym ze zmartwień. Oczywiście, obwiniać możemy tylko siebie, dając się wciągnąć tym wszystkim blogom, katalogom sklepów online i dyktaturze fashion victims, ale jesteśmy tylko ludźmi i już za kilka lat będziemy się po prostu śmiali z naszych wyborów.
Pierwsze miejsce zajmuje trend piżamowy, nawet jego nazwa brzmi niedorzecznie. Kto chciałby wyjść na ulicę do ludzi w czymś, w czym śpi?  Nawet niedzielny wypad do pobliskiego spożywczaka w dresie jest czymś nieakceptowanym, więc co dopiero piżama na ulicach centrum miasta. Przypomina mi to zgrozę okresu dresów Juicy Couture.
Zauważyliście może, że większość swetrów z 2012 roku ma „aztecki wzór”? Chociaż z aztecką kulturą mają mało wspólnego. Każdy z tych wzorów należy do innej kultury, plemienia, a ich historia jest barwna i ciekawa, ale dla fashionistów zawsze będzie to ten sam „aztecki” wzór na ciepłym swetrze.
Koncertowa moda, tak nazywam styl, który zyskał ogromną popularność dzięki Coachella i innym festiwalom muzycznym. Zapytacie, co to jest? Trend ten polega na noszeniu asymetrycznych tank-topów, neonowych staników, porwanych jeansowych szortów, szerokich kapeluszy, rozchodzonych bikersów, bikini z amerykańską flagą i za bardzo podziurawionych t-shirtów. Najsmutniejsze, że okres festiwalowy się skończył, a ja nadal widuje tak ubranych ludzi.
Prześwitująca asymetryczna spódnica to kolejny hit blogosfery i street style. Rozumiałam vintage’owy klimat spódnic 3/4, hippisowski styl długości maksi i wszechobecną mini, ale w połowie długiej, a w połowie krótkiej spódnicy nie dopatrzyłam się żadnego sensu. Spójrzmy prawdzie w oczy, mało komu taka spódnica pochlebia i jestem pewna, że pewnego dnia nasze dzieci zobaczą zdjęcia i będą się zastanawiać nad naszym wyczuciem smaku, jak nad niegdyś popularnymi spodniami Dj Hammer.
Trend ulicy sezamkowej powinien obowiązywać tylko na ulicy sezamkowej! Nie mogę uwierzyć, że sama w szafie mam pluszowy niebieski sweter jak u potworka ciasteczkowego, a to jest jeszcze znośne. Niektórzy wybrali wersję extreme, pokazując się w futrzanych sandałkach jak u Celine. Kto uważa, że włochate stopy są sexy?
Kolorowe jeansy były nie do odparcia, każdy dał się ponieść wesołym kolorom na nogach. Jednak patrząc teraz na to z dystansu, ten trend zaszedł za daleko. Wiele osób nieumyślnie wkracza na teren kolorowego kiczu, zamiast pozostać przy stylowym color-blocking.
Podczas kiedy wszyscy kochamy kapelusze z dużym rondem, pewnie nie raz zastanawialiśmy się, jak niektórym (w szczególności 16-letnim szwedzkim blogerkom) udaje się przeciwstawić grawitacji, nosząc je przesunięte na tył głowy. Na tyle by z pewnej perspektywy leżały pionowo na czubku głowy.
W 2012 roku lenonki dostały szansę na comeback, największą popularność zdobyły szczególnie te powiększone, na pół twarzy. Nic dziwnego skoro nosząc pionowo kapelusz, nie dało się zasłonić słońca.
Bluzy z nadrukami były w porządku, dopóki ograniczały się do logo uniwersytetu, ulubionego zespołu czy ukochanego filmu. W 2012 pokazywanie swoich zdjęć na facebook’u i instagramie było niewystarczające, zatem wiele osób zdecydowało się pokazywać je na swoich bluzach. Zaczęło się od prostego logo z napisem, kończąc na surrealistycznych printach i najdziwniejszych obrazkach z Internetu.
Idealna kopertówka powinna zmieścić wszystkie niezbędności, by można było ją wygodnie trzymać przez cały wieczór w ręku i być na tyle świecąca, by można było dojrzeć ją w ciemnym pomieszczeniu. Niestety, szkatułkowe kopertówki – hit 2012 spełniały tylko jedno wyżej wymienione kryterium – świeciły się idealnie. Jakkolwiek ładne są te pudełeczka, miejmy nadzieję, że w 2013 kopertówki będą w stanie zmieścić chociażby nasze smartfony.

Autor: Tina