Kiedy na początku tego roku Mulberry informowało o spowolnieniu sprzedaży, zastanawiałam się, czy firma będzie jeszcze w stanie wprowadzić jakiś nowy inspirujący produkt, w stylu chociażby udanej „Alexa”. Zbiegło się to ponadto w czasie z poszukiwaniami nowego dyrektora kreatywnego.

Podczas London Fashion Week Mulberry zaprezentowało nową serię torebek, które mają w sobie zarówno coś z plecaka, jak i worka czy klasycznej aktówki. Nadają się dla eleganckiej fashionistek i niebanalnej studentki. Własną linię torebek dla Mulberry stworzyła sama Cara Delevingne, a także została twarzą kampanii. Okazało się, że modelka warta jest każdych pieniędzy.

Linia torebek nazwana została nie inaczej jak Made in England, taki napis Cara wytatuowała sobie niedawno na stopie. Kolekcja składa się z trzech torebek,  w różnych rozmiarach i kolorystyce. Moro, pikowana, nabijana ćwiekami. Torba jest przykładem rozwiązania trzy-w -jednym: może być noszona jako plecak, na ramieniu lub w dłoni.

Delevingne dodała osobiste akcenty do klasycznego stylu. Edycja limitowana zawiera motywy inspirowane jej sławnymi tatuażami. Cara Delevingne sama twierdzi, że stworzona torba przypadnie do gustu zarówno jej babci, która ma 102 lata, jak również jej pięcioletniemu kuzynowi. Obejrzyjcie kolekcję i sami oceńcie.