Szaleństwo to jeden z wiodących tematów literackich, który przewija się na różne sposoby także przez inne sztuki. Moda pasuje na swój sposób do idei szaleństwa, ponieważ wprawia w taki stan psychiczny, który zmusza do zakupów. Wyrażanie własnej osobowości przez ubrania czy konkretny styl to również pewna odmiana szaleństwa, trudnego co prawda do nazwania, ale pociągającego i atrakcyjnego. Należy docenić starania duetu projektantów Suno, Erin Beatty i Max Osterweis oraz pogratulować im ambicji, że w tym sezonie sięgnęli po tak interesujący temat. Jednocześnie podeszli do niego bez powielania utartych stereotypów, tylko metodycznie poszukując inspiracji w nieoczekiwanych i zaskakujących aspektach.

Punktem wyjścia do najnowszej kolekcji Suno jesień 2015 Ready-to-Wear były dwie niebanalne postacie kobiece. Pierwsza z nich to fikcyjna postać wariatki ze strychu, Berty Mason, z powieści  Charlotte Brontë „Jane Eyre”. Druga niezwykła kobieta to pisarka Jean Rhys, autorka powieści „Szerokie Morze Sargassowe”, w której nawiązała do losów Berty Mason. Kolekcja Suno balansuje więc między przepychem tropikalnej roślinności a sformalizowaną modą burżuazji. Kwieciste wzory łączą się  w niej z eleganckimi, miękkimi sylwetkami o zwężonych kształtach. Można dostrzec zabawę projektantów z nowymi sylwetkami.

Z jednej strony mamy wąskie sukienki w barwne, neonowe paski, połączone z golfem z dzianiny. Obok natomiast długie luźne sukienki z mieniącej się żakardowej tkaniny w kwiaty. Mniej efektowne, ale równie ciekawe były nisko zawieszone spodnie. Mnie zachwyciły kurtki, wykończone przy szyi szerokim pasem z futerka. Hitem w sprzedaży detalicznej będą zapewne przytulne swetry narciarskie. Doskonałe rzemiosło z odważnym poszukiwaniem nowych form, które doskonale poszerzyły i uzupełniły stan posiadania marki. Kontrowersyjne projekty nie były jednak wyrazem chaotycznego szaleństwa, ale profesjonalną realizacją oryginalnych pomysłów.