Rick Owens, pracując nad kolekcją wiosna lato 2015, musiał obsesyjnie słuchać piosenki Marleny Dietrich „Baubles, Bangels and Beads”, znanej również z wykonania Franka Sinatry. Dla kontrastu projektant sięgnął również po inspirację do Baletu Rosyjskiego, który na początku XX wieku odnosił spektakularne sukcesy. Owens w kolekcji zaprezentowanej podczas Paris Fashion Week nawiązał do spódniczek baletnic wykonanych z tiulu, zwanych tutu. Muszę przyznać, że zobaczyłam na wybiegu mroczną odmianę baletu, do której trzeba stopniowo przyzwyczaić się i oswoić.
Paradoksalnie ubrania wykonane z tiulu nabrały kształtów architektonicznych. Powstała zupełnie nowa sylwetka. Surowy od góry kształt przekształcał się po bokach w strukturalne tiulowe tutu rodem z baletu w nowoczesnym wydaniu. Paleta kolorów także zaskakiwała swoją nowością. Blade złoto, khaki, wypłowiałe błękity, wszystko przyprószone patyną i jakby wypłowiałe. Nie dostrzegłam zbędnych akcesoriów i ozdób, w postaci haftów czy printów. Na wybiegu dominowały zwiewne, lekko patetyczne sylwetki, spowite tiulem obok ciężkich, oversizowych sukienek, rzeźbionych na kształt konstrukcji budowlanych.
Rick Owens wprowadził nas w niecodzienny nastrój liryzmu, który powstaje przy słuchaniu muzyki klasycznej Wojciecha Kilara, która wygrywa z współczesnym elektronicznym hałasem i sięga głęboko do pokładów naszej wrażliwości. Owens osadził jednak swój liryzm i uduchowienie mocno na ziemi, ubierając modelki w ciężkie chodaki, głośno stukające po wybiegu. Kolekcja kontrowersyjna, trudna w odbiorze, ale oryginalna i wymagająca uwagi.