Rebecca Minkoff podczas New York Fashion Week zaprezentowała własną wizję świata bohemy w najnowszej kolekcji jesień 2015 Ready-to-Wear. Hippisowskie motywy można było odnaleźć niemal  w każdym projekcie. Skórzane spodnie, kamizelki i buty z frędzlami, bluzki boho, potargane warkocze. Torebki z szerokimi haftowanymi pasami, przypominające zamocowania do gitary. Amulety-zawieszki z piórami. Zamszowe spódnice. Rajstopy we wzory. Mnie jednak bardziej urzekły nawiązania do XXI wieku w postaci kurtek-bomber czy swetrów z nadrukami. Przeładowanie ezoteryką sprawiło, że kolekcja wydawała się momentami dziwaczna i nieszczera, jakby ktoś na siłę próbował dopisać ideologię do tworzonych projektów. Tymczasem moda powinna opierać się na prostym przekazie. Klientki Minkoff nie szukają przecież ezoteryki czy hippisowskich klimatów, tylko słodkich sukienek w dobrej cenie. Na takim fundamencie Minkoff zbudowała swoją markę, a teraz pozbawiła ją tej wartości, poprzez zbyt odległe poszukiwania nieprzystającej treści. Mnie ten bit nie porwał do tańca...