Michael Kors nie zaprezentował się najlepiej podczas New York Fashion Week (może dlatego, że już wystarczająco wzbogacił się na sprzedaży zegarków ?). Zabrakło mi sportowej nowoczesności, którą Kors pokazuje z sukcesem od kilku sezonów. Przyznaję, że cieszy widok kobiecości i klasycznych sylwetek (nie to, co pozostałe 60% projektantów, którzy kontynuują ze sporty-chic), ale całość nie trzyma się tak dobrze, jak chociażby jego zimowa kolekcja. Wszystko ładnie dopięte na ostatni guzik, ale całość wydaje się wymuszona, a przecież wiadomo że Kors najlepiej robi niewymuszony chic.
Ubrania z kolekcji, które moim zdaniem są warte obejrzenia:

No. 1


Ażurowy komplet, który nie nawiązuje do stylu boho/coachella.

No. 2


Futro w wiosennej kolekcji, zawsze się cieszę na ten widok.

No. 3


Spódnica z wężowej skóry i do tego dobrana kopertówka. Jak coś tak prostego może wyglądać tak olśniewająco ?

No. 4


Kwieciste / liściaste wzory w pokazie. Chyba wystarczy jedno spojrzenie, by stwierdzić, że zaprojektował to Michael Kors.

No. 5


Połączenie lnu i skóry. Zachwyca sposób, w jaki uszyty został ten top.

No. 6


Piękne klasyczne sukienki, które kobiety będą nosić.
Ubrania z kolekcji, które zdecydowanie nie spodobały mi się:

No. 7


Wszystko w tym zestawieniu, od prześwitującego golfu po dziwnie uszyte spodnie.

No. 8


Babcina sukienka w stylu lat 70. Styl w ogóle nie przypomina najlepszych przykładów, którymi może się pochwalić Micheal Kors.

No. 9


Nudna męska odzież w pokazie.

No. 10


Kolejny nudny biurowy strój, pokazujący się na wybiegu.

Autor: Tina