Christopher Kane zyskał popularność dzięki street fashion i przy niej powinien pozostać. Jakakolwiek jego próba wejścia do high fashion, moim zdaniem kończy się katastrofą. Nie rozumiem, skąd ta potrzeba zmiany wizerunku ? Przecież jego marka wylądowała już bezpiecznie pod opieką grupy Kering i chyba tylko dzięki niej i zastrzykowi gotówki, w kolekcji pojawiło się kilka fajnych rzeczy. Niestety, reszta jest zbyt przerysowana i balansuje na granicy awangardowego street i panienki z Manhattanu.

No. 1

Jedyne co w kolekcji można było znieść, to proste sukienki z ładnymi detalami.

No. 2

Nie pojmuję motywu wyciętych „łez” w tej kolekcji. Nie są ani ładne, ani interesujące, a jedynie przerysowane.

No.3

Motyw pracy plastycznej przedszkolaka – nie kupuję tego.

No. 4

Kiedy projektanci zrozumieją, że bluzy na wybiegu były fajne jedynie podczas pierwszego pokazu Kenzo ? Pozostałe przypadki to wyłącznie naciąganie konsumentów na zakup bluzy za czterocyfrową sumę.

Autor: Tina