Nie jestem fanką Milan Fashion Week. Pomimo wielkich marek i luksusowych futer wolę nowoczesny Nowy Jork czy awangardowy Paryż. Jest jedna rzecz, która mnie jednak urzeka w MFW. Umiejętność dobierania ubrań przez Włochów zawsze mnie zadziwiała. Paryż ma swój szyk i elegancję, ale Włosi mają niepokonaną umiejętność wybierania ponadczasowych ubrań. Podobnie jest też na wybiegach. Oprócz Versace, projektanci pokazali kolekcje ponadczasowych ubrań, godnych miana włoskiego rzemiosła.

Donatella Versace po raz kolejny udowadnia, że niesłusznie odziedziczyła markę po swoim bracie. Jej kolekcja jest najgorszą, jaką widziałam w tym sezonie (został jeszcze Paryż, ale trudno będzie to przebić). Wyobraźcie sobie, że Avril Lavigne zdecydowała zaprojektować kolekcję dla striptizerek, używając najtańszych materiałów, jakie są dostępne na rynku. Znalazła najtandetniejszą sztuczną skórę i dodała do tego swój charakterystyczny „punkowy” styl w postaci ćwieków i grafitowych nadruków. Jeżeli już macie ten obraz w głowie, to właśnie taki jest pokaz Versace. Powiedziałabym, że Avril Lavigne  zrobiła świetną robotę, ale to ma być przecież Versace, marka z wieloletnim prestiżem, która ma produkować luksusowe i ładne ubrania, a w zamian Donatella pokazała stroje dla striptizerek.

Jil Sander jak zwykle pokazała kolekcję ładnych, minimalistycznych i wyrazistych ubrań. Wszystkie stroje były nienaganne, z odpowiednio dobraną stylistyką i z wystarczającą ilością detali. Niestety, może Sander była za długo na urlopie i przegapiła całą fazę na minimalizm i powrót do lat 90. Obecnie w sieciówkach,  jak i w tych bardziej renomowanych, można dostać identyczne ubrania do tych od Sander, w o wiele niższych cenach. Szczególnie spodobały mi się proste klasyczne płaszcze i ciekawie rozłożone złożenia, szkoda tylko że cena ich jest tak zawyżona.

Cavalli pokazał swój charakterystyczny styl z takimi elementami jak futra, brokat, błyszczące hafty, mini sukienki i wzorzyste kostiumy. Kolekcję wyróżniała ciekawa paleta kolorów składająca się z czerni, szarości z odcieniami granatu i burgundu. Bez krzykliwych kolorów, nadmiaru zwierzęcych wzorów i tandetnych wycięć Cavalli pokazał swoje nowe, bardziej stylowe wcielenie.

Bottega Veneta powraca po kilku nieudanych sezonach. Tomas Maier odnalazł w końcu nowoczesne krawiectwo i wyraziste, kobiece sukienki, które idealnie odpowiadają estetyce marki. Kolekcja jest połączeniem zagięć i plisów Lanvin z elegancką awangardą Haider Ackerman. Warte uwagi są sukienki z abstrakcyjnymi wzorami i niesamowitą manipulacją tkaniny oraz proste klasyczne sukienki i płaszcze z niezwykle interesującymi detalami.

Autor: Tina