„Sztuka to biznes, wielka sztuka to wielki biznes” – mawiał Andy Warhol, artysta, nietuzinkowa postać, która w swej twórczości artystycznej potrafiła zdefiniować i zwizualizować sedno pop-artu. Tania, masowa i szybko rozprzestrzeniająca się sztuka, która powoli wyzbyła się górnolotności i rozłożyła piękno na drobne, mało znaczące elementy.

Takie właśnie było spojrzenie na świat tego wielkiego kreatora, który zdegradował prawdziwą sztukę do powielanych i produkowanych masowo egzemplarzy – swoistych symboli materializmu ówczesnego, konsumpcyjnego świata lat 60. Idąc na skróty, chodziło o to, by po prostu dobrze sobie zarobić.

Zanim Andy Warhol skupił się na fotografowaniu wszystkiego i powielaniu w swej Fabryce Marilyn Monroe czy Presley'a, zaczynał od ilustracji do znanych magazynów modowych, które niedawno doczekały się wielkiego powrotu. Dokonał tego sam Raf Simons. I tak popowa wizja świata widziana z perspektywy Warhola zetknęła się z przepychem, rysunki czółenek czy torebek odżyły na kreacjach nowej kolekcji Dior jesieńzima 2013/14.

Tym samym moda zaczęła sięgać statusu dzieła sztuki, potwierdzając nie po raz pierwszy, że wszelkie dziedziny zawierające w sobie spory pierwiastek artyzmu są doskonałym źródłem inspiracji dla wielkich kreatorów mody.

Autor: A.S.