Nikt nie potrafi projektować tak minimalistycznie jak design team od MMM. To nic dziwnego, w końcu uczyli się od samego Margiela. Jak zwykle kolekcja jest bardzo prosta. Stylizacja ogranicza się jedynie do kwadratowych kopertówek. Makijaż i włosy styliści pozostawili naturze, zaś blada skóra, usta i włosy to przysłowiowy bałagan. Wszystko ułożyło się jednak w idealny pokaz Margiela.

Sukienka bez ramiączek z prostym dekoltem, w formie nie widać szwów tali czy jakichkolwiek śladów konstrukcji. Na innych pokazach takie stroje byłyby krytykowane za nudę i prostotę, jednak w wersji Margiela wygląda to zupełnie inaczej, słowo „nuda” nie znajdzie tutaj miejsca. Może to właśnie detale ukryte w projektowaniu sprawiają, że ubrania MMM wyróżniają się, nabierając charakteru  pożądanego przez fashionistów.
Osobiście uwielbiam Margiela. Podoba mi się połączenie dziwactwa i ekscentryki z prostymi konstrukcjami. Dzięki temu ubrania przyciągają uwagę bez krzykliwego efektu. Tak jak w prostej A-line, maxi sukience, gdzie wykończenie dekoltu sprawia, że strój jest wyjątkowy.

Autor: Tina N.