Podczas kryzysu większość projektantów minimalizuje koszty, upraszcza kolekcję i show. Nie słyszymy już o zwariowanych pokazach z udziałem cyrkowców czy słynnych artystów. Nawet sam Gareth Pugh czy Comme des Garcons produkują prostsze rzeczy, które łatwiej sprzedać. Jednak recesja nie powstrzymała Manish Arora, który w współpracy z Amrapali zaprojektował kolekcję inspirowaną biżuterią.

Złoto, srebro i kamienie szlachetne były wszędzie, na głowach, we włosach, na rękach, stopach. Na ubraniach pojawiły się w formie printów, które przypominały prawdziwe. Odnosiłam wrażenie, że nagle wszystkie królewny z baśni tysiąca i jednej nocy postanowiły odwiedzić wybieg Manish Arora. Może nie do końca, bo wyglądały o wiele bardziej stylowo. Imponuje mi, że Arora nie zważając na ekonomię, funduje nam zabawę, fantazję, bogactwo i przepych.

Kolekcja jest interesująca. Oglądając ją, dałam się wciągnąć w świat stworzony przez Arorę. Podobają mi się pastele kontrastujące z intensywnymi kolorami kamieni szlachetnych. Bogato zdobione sukienki i kostiumy są nowocześnie wystylizowane. Kolekcję trzeba koniecznie obejrzeć, za dużo w niej wszystkiego, by opisać to słowami.

Autor: Tina N.