Ja i Balmain tworzymy dość dziwny związek. Albo kocham kolekcje, które pokazują na wybiegach albo mam ochotę przyjechać do Paryża i spalić te ubrania, modląc się w duchu, by nie stały się bieżącym trendem.

Debiutancki pokaz młodego projektanta Olivier Rousteing i jego kolekcja wiosna / lato 2013 przyniosły mi trochę nadziei na początek rewolucji u Balmain. Niestety, po obejrzeniu ostatniej kolekcji zaczęłam myśleć o poszukiwaniach benzyny i zapałek.

Może to tylko moje wrażenie, ale świat mody ma już dosyć powrotów do lat 80-tych. Szerokie ramiona i źle dopasowane kostiumy nikomu nie poprawią figury. Na 39 strojów, które zostały pokazane, tylko kilka nie obudziło we mnie piromaniaka.

Za luźne kombinezony z ogromnymi ramionami, psychodeliczne (w złym sensie) geometryczne wzory i przyciasna połyskująca skóra nie wyglądają zachęcająco. A w tych kilku słowach można opisać całą kolekcję Balmain na wiosna / lato 2013. Było też kilka sukienek charakterystycznych dla Balmain z czasów Christophe’a Decarnin, ale wydaje mi się, że po 10 sezonach wieje nudą.
A co wy sądzicie o tej kolekcji?

Autor: Tina N.