Ann Demeulemeester jest jedną z moich ulubionych projektantek mody. Cenię jej oryginalny styl. Nawiązywanie do muzyki punk i rock opanowała po perfekcji, zanim stało się to modne. Jej awangardowa estetyka jest zrównoważona wyrazistą bazą ubrań. Do dziś pamiętam, kiedy po obejrzeniu kolekcji jesień / zima 2009, na mojej twarzy pojawił się uśmiech podziwu. Od tego czasu z niecierpliwością czekam na każdą nową kolekcję Ann. I może przez to uwielbienie, nieco zawiodłam się na jej pokazie wiosna / lato 2013.

Kolekcja utrzymana jest w minimalistycznym klimacie. W kilku tylko sukienkach można zauważyć detale z charakterystycznym dla Demeulemeester stylem. Podoba mi się nawiązanie do „super evil queen” – długie czarne suknie połączone z mroczną peleryną i fetyszowe zaprzęgi. Demeulemeester udało się też pięknie połączyć metaliczne akcenty. Proste, luksusowo wykończone kostiumy uszyte z srebrnego materiału bardzo ładnie skomponowały się z resztą kolekcji.

Zawiodłam się jednak na ogólnym wrażeniu, jakie wywarła na mnie kolekcja. Oczekiwałam bardziej ambitnych i kreatywnych strojów niż prosta A-line maxi sukienka. Nie spodobały mi się też obcisłe mini sukienki. Odnosiłam wrażenie, jakbym oglądała kolekcję Balmain (tylko bez wszystkich aplikacji). To na pewno nie była styl Ann Demeulemeester, do jakiego przywykłam.
A jak wam się podoba kolekcja? Czy dawny styl Ann D jest lepszy, czy teraźniejsza odsłona ?

Autor: Tina N.