Zacznijmy od magazynu Toiletpaper. Albo od pewnego barwnego trio, bo pominąć je zakrawałoby niemal o artystyczną abnegację. Mawia się, że co dwie głowy, to nie jedna, trzy i to mocno pomysłowe to już dobry tłum, by podbić modowo-artystyczny świat i to podbić w stylu dosyć krzykliwym.

Maurizio Cattelan, Micol Talso i Pierpaolo Ferrari, bo to o tych głowa mowa, skrzyknęli najodważniejsze własne pomysły, skrywane słabostki i zachcianki i umieścili je w 2010 roku na pewnej www.

Sama strona magazynu to istny galimatias szalonych pomysłów, dźwięków i różnorakich fotografii w szerokim zakresie: od śmiesznych, po mocno niedozwolone. Zatem ci mający kiepskie nerwy – odpuście sobie, bo skandal zaczyna się już od tytułu.
Potem jest już tylko istny szał dla zmysłów, tester naszych poglądów i tolerancji.

Konserwatywni będą oburzeni, zniesmaczeni ci, którym schował się gdzieś humor. U wszystkich narodzi się pewna myśl albo odczucie, które nie łatwo będzie przegonić, każdy będzie miał odrobinę ruchu przed monitorem, bo tam z czterech kątów coś wyrasta, kiwa, miga i błyszczy.

No i tak kończy się powoli ta kiczowata, ordynarna i popowa droga idąca ku kampanii Kenzo, bo jednak z Toiletpaper łączy markę sporo. Wielka artystyczna trójca była bowiem odpowiedzialna pod względem pomysłu i wykonania za kampanię nowej linii odzieżowej na sezon jesień-zima 2013/14, o której, wydawałoby się, nikt jeszcze nie myśli.

Sama kampania kolekcji jesienno-zimowej jest utrzymana w okolicach stylu magazynu, ale to okolice do przyjęcia, zabawne w połączeniu z fantazją. Długo by się uśmiechać, dywagować i myśleć – trzeba po prostu zobaczyć i docenić dobrą alternatywę dla ekskluzywnego i sztucznie pompatycznego wydania mody.

Autor: A.S.