U Givenchy podczas Paris Fashion Week tym razem było bardzo różnie. Ricardo Tisci wydaje się być zdekoncentrowany, co przenosi się na ubrania. Kolekcja zawierała kilka ładnych out fitów, parę dobrze „zainspirowanych” detali od Comme des Garcons i sporo nietrafionych pomysłów. Spodobały mi się eleganckie, wyraziste biker kurtki i przezroczyste warstwy, które Givenchy tak dobrze robi. Misz masz wzorów, długości i warstw z dodatkową kurtką (?) przy biodrach przypominały mi wybieg CdG. Natomiast jestem przeciwna bluzom, które projektanci w kółko wysyłają na wybieg. Gdybym chciała oglądać bluzy, weszłabym na Abercrombie&Fitch albo coś w tym stylu. Niepokojące są też referencje do pop kultury w postaci Bambi i (plotka głosi) skopiowanego wzoru w kwiatki.

Pomimo mojego uprzedzenia co do Kenzo i ich wysiłku w przemianę w street fashion, obejrzałam ich show. Pozytywnie mnie zaskoczyli, interesująca interpretacja warstw i tekstury. W porównaniu do poprzedniej masakry z SS 2013, tym razem Humberto Leon i Carolyn Lim pokazali serię eleganckich ubrań w nowoczesnych kształtach z ciekawymi tkaninami. Całość wyrafinowanie i luksusowo wystylizowana, chociaż pojawiły się streetowe bluzy i wzory z okiem. Nadal czuję brak elegancji i seksowności od Takada Kenzo.

Bycie matką z pewnością służy Phoebe Philo. Jej kolekcja na jesień-zima 2013 jest perfekcyjna. Przekształciła swój charakterystyczny minimalizm w coś zupełnie nowego. Wyraziste i luksusowo wykończone ubrania połączyła z innowacyjnymi detalami, których, szczerze mówiąc, już dawno nie widziałam na wybiegach. Jej znane owalne minimalistyczne płaszcze są jeszcze ładniejsze i prawdopodobnie tylko Philo potrafi sprawić, że nylonowe kraciaste torebki wyglądają obłędnie.

Chloe przez ostatnie kilka sezonów miało bardzo ciężko ze względu na podobieństwo stylów do Celine. A biorąc pod uwagę, że Celine jest czystą perfekcją, Chloe nie ma łatwo. Pomimo że kolekcja jak zwykle miała piękne ponadczasowe ubrania, to wyraziste krawiectwo i elegancka luksusowa konstrukcja ubrań nie wystarczyły, by sprawić rewelacyjne wrażenie i zachwyt. Tak poza tym, to bardzo spodobały mi się słodkie, a zarazem dojrzałe sukienki, z których Chloe jest znane.

Nadal nie mogę przeboleć faktu, że Bill Gaytten projektuje dla John Galliano, ale taki jest już świat wielkich konglomeracji. I chyba przez to, wydaje mi się, że w kolekcji brakuje elementu dramatyzmu, które John Galliano tak dobrze obrazował. Jeżeli nie brać pod uwagę historii i legendy marki, kolekcja przedstawia piękne, eleganckie sukienki i kostiumy z delikatnym charakterkiem. Pięknie skrojone i bogate tkaniny dają efekt luksusowej marki.

Autor: Tina