Wszyscy, którzy uczestniczyli w fashion week’u wiedzą, jak ważną częścią wydarzenia jest strefa Showroom. Pełni ona funkcję nie tylko zakupową, ale jest też okazją dla wielu mniejszych marek na wystawienie rzeczy i promocję. Tym razem jednak zawiodłam się, gdyż strefę Showroom mogę opisać w dwóch słowach – basic i korporacje (nawet w Press kit, strefa

Showroom została podzielona na 5 kategorii, w tym 2 nazwane właśnie – casual i Basic). Pomijając Concept Store, gdzie jak zawsze sponsorzy prześcigają się w pomysłach (inicjatywa Lee z przerobieniem swojego denimu jest godna uwagi) na reklamę, to reszta strefy była po prostu nudna.

Nawet marki, które pokazały swoje kolekcje na wybiegu (Malgrau, LeGia, Hanger), na stoiskach wystawiły zaledwie ułamek potencjału marki. Im dłużej myślę nad tym zjawiskiem, tym bardziej mnie to smuci. Fashion Week jest po to, by zabawić się modą, poznać marki, które są czymś więcej niż kolejnym sklepem z basic’ami. Ilość bluz, t-shirtów z nadrukami (typu „Chuck Bass Is My Boyfriend” czy nawiązanie „Schleswig i Holstein” Filipa Chajzera) była tak duża, że zastanawiam się, czy Polscy projektanci potrafią wykorzystać inny materiał poza jersejową bawełną ?

Akcesoria również były mdłe i przewidywalne. Muszki, ćwiekowana biżuteria, buty Chelsea i kremowe czółenka. Czy musimy przejechać taki kawał drogi dwa razy w roku, by móc kupić coś, co znajdziemy w każdym centrum handlowym. I mój osobisty koszmar – fascynatory. Nie rozumiem, dlaczego i kiedy zaczęły być modne ? Wzrost ich popularności naprawdę mnie niepokoi, bo kto przy zdrowych zmysłach (nie pochodzący z rodziny szlacheckiej i nie przebywający na wyścigach) chodzi na co dzień z 20-centymetrową kokardką na głowie ?

Pozostałe marki w Showroom’ie stanowiły głównie marki komercyjne, czyli nie mające nic wspólnego z designem i młodymi talentami. Sklep z oprawkami, akcesoria na iPhone’a, ekologiczne krzesła i wiele podobnych stoisk. Rozumiem, że ludzie z działu PR dostrzegają potencjał w fashionweek’u, ale dlaczego organizatorzy nie zrobili lepszej selekcji ?
Martwi mnie fakt, że projektanci niechętnie wystawiają bardziej kreatywne rzeczy. Czy wynika to z faktu, że nie mają klienteli, czy też większość marek polskiej mody opiera się na bluzach i t-shirtach ?

Autor: Tina