Swoje wywody na temat tego, co robi Hedi Slimane w Saint Laurent mogę wygłaszać przez cały dzień. Jednak tym razem skupię się tylko na jego kolekcji wiosna lato 2014. Zacznijmy od tego, że jest znacznie lepiej niż podczas poprzedniego pokazu.
Kolekcja wiosna lato 2014 również pozostawia wiele do życzenia. Wydaje mi się, że Slimane dla zwykłej złośliwości chce robić coś, co jest zupełnym przeciwieństwem filozofii marki. Jedyną rzeczą, którą jeszcze w minimalnym stopniu przypomina o Yves Saint Laurent, są skinny garnitury, ale i one są niczym w porównaniu do tego, co robił wcześniej Stefano Pilati.

No. 1

 


Ciekawa i „cool” koktajlowa sukienka. Jedyny projekt wart uwagi podczas pokazu, który sprawia, że Yves Saint Laurent nie przewraca się w grobie.

 

No. 2

 


 

Tandetna sukienka striptizerki, która po prostu nie powinna pojawić się na wybiegu.

No. 3

 


 

Oto przykład, kiedy marka sprzedająca ubrania za 4-cyfrowe kwoty, robi coś, co wygląda jak H&M. Wielu broni Slimane, twierdząc, że zeszłosezonowa porażka jest sprawką złej stylizacji, ale czy H&M ma złą stylizację ? Bo jeżeli tak, to nie zarabiałoby tyle, a przecież ludzie kupują ich ubrania, bo są dobrze wystylizowane, a nie dla jakości czy kroju.

No. 4

 


 

Gotycka sukienka, którą w latach 90. noszono na szkolnych potańcówkach.

Autor: Tina