Pokaz Moschino nie zaczął się zbyt dobrze i wcale nie mam tutaj na myśli aspektów modowych. W Mediolanie tradycją już jest, że projektanci karzą na siebie czekać, ale w tym przypadku oczekiwanie sięgnęło zenitu. Ostatecznie prawie po godzinie zjawiła się Rita Ora, a niedługo po niej Katy Perry. Obie panie prezentowały nie tak dawno kreacje z kolekcji pre-fall i nie mogło ich zabraknąć.

Jednak Jeremy Scott wcale się nie przejął przydługim początkiem. Na pokazie nie mogło zabraknąć celebrytek i całego medialnego szumu. Otwarcie modowe było bowiem doskonałe. Tryumfalny pochód legendarnej włoskiej marki w podrasowanych strojach nawiązujących do historii i popkultury. WOW. Jeremy Scott wykorzystał stylistykę McDonald’s, torebki do popcornu, opakowania po czekoladkach.

Przerobił chanelowy żakiecik na uniform z fast foodu, który otwierał pokaz. Były też inne akcenty popkultury. Nie trzeba było daleko szukać, bowiem Jeremy przerobił wszystkim znane łuki McDonald’s na logo Moschino. W kolekcji było dużo odwołań do sylwetek z pokazu pre-fall. Pikowana skóra, czarna, biała  i szaro-błękitna, sztuczne futra, a wszystko to zatopione w tonach złota.

Scott stwierdził, że jego zamiarem była zabawa z popkulturą, która jest częścią jego DNA, a także częścią DNA marki. Franco Moschino robił swoje sukienki z worków na śmieci, Jeremy postanowił wykonać je z fast foodów. Każdy rozpoznaje takie marki jak McDonald, Budweiser czy SpongeBob. Sztuką jest natomiast zamienić tandetę w coś wartościowego.

Pomijając humorystyczną stronę kolekcji, Scott stworzył naprawdę ciekawe stroje: sukienka w stylu bondage w całości wykonana z pasów Moschino, spódnica i garnitur z rozmytego błękitnego denimu, przybrane w złote łańcuchy, suknia koktajlowa wykonana z opakowań po cukierkach owocowych, lśniący dres obszyty cekinami.

Pokaz zamknęła oczywiście modelka w sukni ślubnej z materiału z nadrukowanymi tabelami wartości odżywczych. Głośne brawa nie ustawały długo. To było prawdziwe święto marki. Franco Moschino lubił bawić się modą, przekraczać granice, zmieniać sacrum w profanum. Jeremy Scott poszedł w jego ślady, chociaż w swoim własnym ironicznym stylu.