Monique Lhuillier kojarzy się z modą couture, sukniami ślubnymi i sukienkami, które możemy często oglądać na czerwonym dywanie. Najnowsza kolekcja Lhuillier jesień 2015 Ready-to-Wear stanowiła więc dla mnie spore zaskoczenie. Nie zobaczyłam na wybiegu żadnych tiuli i sukien w stylu księżniczki, tylko proste sylwetki, opływowe kształty i ukośne cięcia. Nowa sylwetka charakteryzowała się płynnością. W tym sezonie nie odnalazłam krępujących gorsetów i kaskady materiałów. Kobieta uwolniona została od nadmiaru form i tkanin, które zdecydowanie zostały ograniczone, natomiast subtelnie zbliżone do ciała. Miękkie struktury, błyszczące żakardy, delikatne aksamity.

Lhuillier powiedziała, że tworząc kolekcję, myślała o lat 20., kiedy jednak zaczęła projektować, jej myśli owładnęły motywy glam rock z lat 70. Możemy je odnaleźć w drapowanych jedwabnych sukienkach w przepięknych kolorach, turkusowym, ametystowym i szafranowy. Czarne rajstopy wysadzane błyskotkami. Suknie ozdobione plejadą kolorwych ozdób. Haftowane body. Hollywoodzkie bolerka. Warstwowe płaszcze. Niesamowicie kobieca kolekcja. Nie bez przyczyny muzą Lhuillier w tym sezonie została Kate Moss.