Każdy może marzyć, to ja też podzielę się z Wami moimi marzeniami. Przedstawiam 5 projektantów, których chciałabym zobaczyć w kolaboracji z sieciówkami. Ich ubrania z przyjemnością kupiłabym w którymś z masowych sklepów, nie wydając na nie fortuny.

 

Numer jeden to… Kenzo, a szczególnie jego nowe wcielenie pod dyrekcją Humberto Leon i Carol Lim. Tworzą ubrania bardzo komercyjne, wiecznie fotografowane na blogach street style. Potrafią zaprojektować pojedyncze ubrania, które bardzo dobrze przyjmują się jako moda masowa. W sieciówkach znajdziemy wiele wersji ich ikonicznego swetra. Myślę, że ich styl dobrze zaimplementowałby się na masową skalę.

 

Numer dwa to… Phillip Lim, tak samo jak u Kenzo, zwłaszcza jego estetyka american sportwear dobrze przyjmuje się z aktualnymi trendami. Kolekcje są często okraszone humorem i infantylnością. Myślę, że na przykład z TopShopem stworzyliby bardzo dobrą i łatwą w noszeniu kolekcję przy niewielkim nakładzie pracy i pieniędzy (nie żeby Phillip Lim potrzebował takich kolaboracji, bez tego jego ubrania i dodatki świetnie się sprzedają).

 

Numer trzy to… Givenchy z nowym bardziej „hip” stylem, oferowany przez Ricardo Tisci byłby idealny do współpracy. Projekty, szczególnie w ostatniej kolekcji są proste w kroju z dodatkiem charakterystycznego motywu i detali. Taki styl łatwo się przenosi na modę masową, ponieważ można zaoszczędzić na jakości tkanin i skupić się na ikonicznym wzorze, na przykład z Bambi lub na asymetrycznych detalach.

 

Numer cztery to… Tom Ford robi modę dosyć komercyjną, która komplementuje kobiecą figurę i nadaje się do codziennego noszenia. Projektant lubi detale, które można przenieść na tkaniny gorszej jakości (oczywiście, kosztem walorów estetycznych). Wydaje mi się, że taka kolaboracja sprzedawałaby się nadzwyczaj dobrze (nie to, co MMM, którą znalazłam na przecenie za 30 zł).

 

Numer pięć to… Meadham Kirchhoff jest idealnym kandydatem do takiej współpracy, większość jego ubrań i tak wygląda już tanio, więc w wersji masowej nie zrobi to większego znaczenia. Jestem ciekawa, z czego projektanci są w stanie zrezygnować w kolaboracji i jak zinterpretują swoje szalone pomysły na masową produkcję. A tak poza tym, marka desperacko potrzebuje współpracy z wielkimi korporacjami, bo nie wyobrażam sobie, by ich projekty były rozchwytywane.

Autor: Tina