Projektanci z Proenza Schouler, Jack McCollough i Lazaro Hernandez, na wiosnę 2017 odeszli od neutralnych, jasnych barw na rzecz żywych, mocnych kolorów. Podczas Tygodnia Mody w Nowym Jorku zaprezentowali kompaktowe sukienki z dzianiny z wiązanymi stanikami i wzorzyste futra. Moda nabrała dynamiki, wyraźnie powracając do życia po zimie.

W sezonie wiosnalato 2017 dominować będą paryskie trendy, zaczerpnięte z dawnego atelier, ale zdekonstruowane i uwspółcześnione. Jak zwykle, McCollough i Hernandez położyć nacisk na jakość i rękodzieło.

Panowie udali się podobno do Paryża, aby odwiedzić zapomniane, „prawie nieistniejące” atelier couture i przywrócić do życia powstałe tam techniki. W efekcie zaprojektowali pasiaste sukienki, tkane ze skóry, strusie pióra sklejone w długie paski tkanin, plisowania niczym u Issey Miyake.

Na wybiegu królowały zabawne, asymetryczne spódnice, z mocno podkreśloną talią, zwieńczone dwurzędowym blezerem z peplum, podobne do kultowych kurtek z kolekcji Christian Dior. Spódnice przypominały koszule przewiązane w pasie, wirujące wokół bioder.

Efektowne bluzki z wycięciami w kształcie łez lub serca. Oversizowe, architektoniczne formy, nawiązujące do greckich rzeźb. Wszechobecne warstwy, które nie przytłaczały sylwetki, poprzez ujarzmienie i odsłonięcie nóg.

Co prawda, McCollough i Hernandez mogliby podjąć większe ryzyko w modzie. Byłoby miło zobaczyć na nowojorskim wybiegu zaskakujące idee w wydaniu liderów młodego pokolenia projektantów. Należy jednak dodać, że kolekcja na sezon wiosnalato 2017 w wydaniu duetu okazała się imponująca, ale jeszcze nie genialna. Zabrakło mi większej różnorodności.