Biorąc pod uwagę to, co dzieje się na świecie, stałe bombardowanie złymi wiadomościami i przerażającymi obrazami, zastanawiamy się, jaką rolę powinna odgrywać moda w naszym życiu? Jest to zasadnicze pytanie, jakie powinien postawić sobie projektant, bez znaczenia, czy tworzy dla sławnych domów mody czy sieciówek.

Reakcją na współczesny świat Miucci Prada było totalne uproszenie mody na sezon wiosnalato 2017, którą pokazano podczas Milan Fashion Week. „Zamiast śledzić historię kobiet, postanowiłam zająć się teraźniejszością, starając się znaleźć elegancję”, tak przynajmniej tłumaczyła Miuccia.

W kobiecej naturze zapisana została jednak przewrotność, dlatego Prada bez mrugnięcia okiem sięgnęła po motywy retro, zarówno te dalsze z lat 20. i 30., jak i całkiem bliskie z lat 90. Krótki czarny t-shirt i plisowana spódnica-kilt za kolano to powrót do minimalizmu z lat 90., ale bez dosłownej retrospekcji.

Graficzne nadruki art deco na obcisłych sukienkach midi i nieprzemijająca obsesja na punkcie maleńkich majtek w stylu Betty Grable przypomniały ducha lat 20. i 30. Kolekcja pomimo korzeni w minionym stuleciu wypadła nowocześnie.

Miuccia Prada zaproponowała paniom na sezon wiosnalato 2017 szalenie ekstrawaganckie etole i obszycia ze strusia i marabuta, orientalne wzory, warstwy i kratkę. Być może niektóre dodatki wyglądały tak, jakby narodziły się w umyśle szaleńca, ale moda może właśnie w ten sposób odwraca uwagę od okropnych czasów. W takich momentach pragniemy dostać coś więcej niż tylko przydatne ubrania.