Marzenia czasem się spełniają i okazuje się, że właściwie nie tego chcieliśmy. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że należy marzyć, ale nie oczekiwać ich spełnienia. Dalsze rozważania pozostawię filozofom, moje marzenia są bardziej przyziemne.

Prezentuję 5 projektantów, których pomysłów nie chciałabym oglądać w sieciówkach.

 

Numer jeden to… Dries van Noten tworzy dosyć komercyjne ubrania w zupełnie niekomercyjny sposób. Co sezon tworzy piękne kolekcje, które zyskują wielki rozgłos bez zbędnego dramatyzmu czy wulgarności (np. Marc Jacobs i naga Lily McMenamy w pokazie jesień / zima 2013). Piękno jego ubrań leży w dobrej jakości tkanin, perfekcyjnym krawiectwie i konstrukcji, której nie da się skopiować w fabrykach masowej produkcji. A wiadomo, że H&M nie należy do sklepów dobrych jakościowo.

 

Numer dwa to… Bottega Veneta. Filozofia marki to dyskretny luksus, a w kolaboracji z sieciówką nie ma absolutnie nic dyskretnego czy luksusowego. I jak powyżej, piękno leży w wysokiej jakości tkaninach, klasyce i ponadczasowości ubrań, której H&M nie potrafi dostarczyć.

 

Numer trzy to… Giambattista Valli. Dzięki pięknym kolekcjom zyskał wierne grono zamożnych i stylowych kobiet (nic dziwnego, że żadna z polskich celebrytek nie pojawia się w jego kreacjach). Wydaje mi się, że jego reputacja byłaby zrujnowana, a wartość marki spadła, gdyby zdecydował się na współpracę z H&M. A poza tym bardzo trudno będzie przenieść niezwykłe aplikacje i detale Valli na ubrania masowe.

 

Numer cztery to… Burberry. Czy potrzebujemy jeszcze więcej płaszczy i trenczy na jesienny sezon ? Czy przydałoby się w sklepach więcej beżowej kratki ? Jestem przekonana, że nawet z małym napisem Burberry na metce cena zwiększyłaby się kilkukrotnie, a jakość pozostała tak samo słaba.

 

Numer pięć to… Haider Ackermann. W dniu, w którym Haider Ackermann wejdzie we współpracę z H&M, rzucę tę całą modę i zajmę się np. rybołówstwem. Nie ma opcji, by H&M udało się przenieść niesamowite draperie i perfekcyjną konstrukcję oraz mistrzowskie krawiectwo Ackermann’a na ubrania masowe (nie widziałam jeszcze żadnej sieciówki oferującej ładne, dramatyczne draperia).

Autor: Tina