Pisałam latem o tym, którzy projektanci powinni wejść w współpracę z sieciówkami i jednym z nazwisk na mojej liście był Meadham Kirchhoff. Jak się okazało niecałe pół roku później, Topshop postanowiło spełnić moją wizję i w listopadzie ukazała się limitowana kolekcja Meadham Kirchhoff dla Topshop.

Nie jestem zwolenniczką stylu i estetyki marki Meadham Kirchhoff, ale nie oznacza to, że marka nie ma swoich fanów, szczególnie w Londynie (gdzie została stworzona) znajdzie się zapotrzebowanie na takie ubrania. Produkt współpracy z Topshop, jak przewidywałam, okazał się strzałem w dziesiątkę. Kolekcja jest znacząco „zminimalizowana”. Projektanci zdołali połączyć swój awangardowy styl z praktyczną stroną sieciówki.

Co prawda ubrania nadal nie przypadają mi do gustu, ale zauważyłam znaczący kompromis między ich szaleństwem a praktycznością.  Zamiast kilometrów falbanek i kostiumy na wzór tortu weselnego, możemy zobaczyć dziewczęce sukienki z subtelnymi falbankami z charakterystycznymi detalami dla Meadham Kirchhoff. Rażące, kolorowe ubrania zostały pozbawione dodatkowych detali i warstw, co sprawia, że nie przyprawiają o ból głowy.

Największą niespodzianką okazały się buty. Bajkowe wzory i fasony zostały tak zaprojektowane, by jak najbardziej przypominały wybiegowe wersje, przy czym nie straciły na swojej zdatności do codziennego noszenia.  Ciekawa kolaboracja, zachęcam do obejrzenia w galerii zdjęć.

Autor: Tina