Pamiętam jeszcze pierwsze edycje polskiego fashion week, wszystko było takie nowe i świeże, projektanci i pasjonaci mody. Dzisiaj Fashion Philosophy to największe wydarzenie modowe w Polsce, publikacja, którą otrzymałam, przerosła moje oczekiwania, zaś przepychając się w warszawskim metrze wszędzie widziałam wielkie billboardy z plakatem tak dobrze mi znanego logo. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że wraz ze wzrostem zainteresowania zaistniały też negatywne aspekty zjawiska. Na przykład – płatne karnety czy opóźnienia pokazów przez modnie spóźnionych celebrytów. Tego drugiego nigdy się nie pozbędziemy, gwiazdy stały się nieodłączną częścią światka mody, a niektórzy młodzi projektanci wyłącznie im zawdzięczają swoją karierę.

Chciałabym jednak rozważyć kwestię płatnych karnetów. Czy są one sposobem, by ci, którzy nie są związani ze światem mody, mogli wziąć udział w tym wydarzeniu, czy kolejną możliwością dla organizatorów na zarobek ? Wydaje mi się, że zależy to od perspektywy. Gdybym miała 15 lat i zaczynała swoją przygodę z modą, byłabym wdzięczna za taką opcję. Możliwość przyglądania się tym wszystkim ładnie ubranym ludziom i poczucia atmosfery pokazu mody, dałaby mi namiastkę tego światka, bez względu na to, czy podobało mi się, czy nie.

W rzeczywistości jednak wygląda to zupełnie inaczej. Każda osoba ma swoją rolę podczas fashion weeku, redaktorzy socjalizują, fotografowie robią zdjęcia, blogerki przygotowują materiały na kolejny post, a taka osóbka z zewnątrz przeżyje wyłącznie doświadczenie na miarę survivalu. W ściśniętym tłumie trzeba odczekać 30 minut na kolejny pokaz, który przy odrobinie szczęścia potrwa ze 20 minut. Potem kolejne 10 minut czekania, by móc się wydostać przez super strzeżone wejścia, bo broń boże ktoś niechciany wszedłby na teren wybiegu (który przecież można oglądać wygodnie z zewnątrz na ekranach i z góry).

Z perspektywy kogoś „inside” także nie przedstawia się to najlepiej. Dostępne karnety są równoznaczne z ogromnym tłumem, zamieszaniem i chichotami podczas pokazu. Co sezon po otrzymaniu (lub w niektórych sytuacjach po zdobyciu) zaproszenia, wszyscy szykują kilkudniową garderobę w najbardziej szalonych krojach i jak jeden mąż ruszają w stronę łódzkiego EXPO.

W innych stolicach mody nie istnieje taka opcja jak karnety, a zainteresowanie i prestiż fashion weeków nie gaśnie. Czy dostępność takich karnetów jest równoznaczna z umasowieniem wydarzenia ? Co tym sądzicie ?

zdjęcia wykonane przy użyciu aparatu: SONY NEX-5R


Autor: Tina